sobota, 30 grudnia 2017

Niekosmetyczne podsumowanie roku 2017


Czas na lifestyle! I podsumowanie roku. Tym razem niekosmetycznie.

Rok 2017 był w pewnym sensie przełomowy, a to, co wydawało mi się początkowo negatywne, zarządziło mnóstwo pozytywów. Takich, które normalnie nie miałyby szans na zajście.

Piszę trochę enigmatycznie, wiem, ale chciałabym, by niektóre sfery mojego życia nadal pozostały prywatne, bo nie na tym polega moja internetowa działalność. Mam nadzieję, że zrozumiesz.


Ostatnie dwanaście miesięcy pchnęło mnie do przodu niesamowicie. Przede wszystkim w mojej działalności makijażowej. Cały czas się rozwijam, cały czas ćwiczę, trenuję, robię to lepiej. To w tym roku przykleiłam swoje pierwsze sztuczne rzęsy i w tym roku zaczęłam tworzyć swoje pierwsze liparty.


To ten rok był także czasem, gdy zobaczyłam, że Okiem Justyny wystrzeliło do przodu, a Was, Moich Wspaniałych Czytelników jest coraz więcej. Daje mi to niesamowitego kopa do działania!


W listopadzie natomiast powiększyła się nasza rodzina... Mam na myśli Rudą, którą przygarnęli Moi Rodzice. Teraz, jak wracam z Łodzi, czekają na mnie dwa psy.


Negatywów jednak nie zabrakło. Mój stan skóry znacznie się pogorszył (czego jednak nie pokazuję na zdjęciach, nie chcę) i doprowadza mnie to do szewskiej pasji. Mimo tego, mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni i zacznę normalnie żyć. Cóż. Jest to dla mnie szalenie ważne. Nic już na to nie poradzę.


W tym roku przekonałam się także, na kogo mogę tak naprawdę liczyć. Wyeliminowałam osoby, które zatruwały moje życie i najzwyczajniej nie zasłużyły na kontakt ze mną. Stąd pokazuję wirtualnego faka specjalnie dla nich. A co. Wolno mi.
Moje hermetyczne grono znajomych jest cudowne i cieszę się, że są!


W wakacje zrobiłam swoje pierwsze zamówienie na Aliexpress! Wiem, to śmieszne, ale przez wiele poprzednich miesięcy po prostu bałam się czegokolwiek tam kupić, a finalnie znalazłam mnóstwo perełek. I uwaga - bo to wciąga!


Nadal przykładam niezbyt dużą uwagę do mojego ubioru i malowania samej siebie - tak prywatnie, na co dzień. I dobrze mi z tym. Nie, żebym chodziła w brudnych, niewyprasowanych ubraniach. Po prostu to, co z wierzchu nie jest dla mnie szalenie ważne. Schludnie, czysto, pachnąco? Ok!

Jestem cały czas sobą, ale na niektóre rzeczy patrzę już trochę inaczej. Inaczej myślę. Staram się łapać pozytywną energię, zbytnio nie obciążać negatywnymi myślami. Z moim usposobieniem nie jest to łatwe, ale staram się!


Jedyne książki, jakie przeczytałam, to te, które musiałam. Sori. Tu się nie poprawiłam i nie jest mi z tym źle.

fot. Lady Amarena

Nie mam konkretnych oczekiwań na następne tygodnie. Chcę być po prostu szczęśliwa i robić to, co lubię. Po prostu być sobą.


Życzę Ci, by rok 2018 był łaskawy, Dobry Człowieku!
utf