poniedziałek, 25 grudnia 2017

Największe zaskoczenia ostatnich miesięcy


Są takie produkty, które od razu etykietujemy. Czy to pozytywnie, czy negatywnie. I z takimi kosmetykami zmierzymy się w tym poście. Które pozycje zirytowały mnie do granic możliwości, a które jeżdżą ze mną w każdą podróż? Zapraszam do sprawdzenia!

Zaczniemy od kultowego olejku Kiehl's, czyli Midnight Recovery Concentrate. Taka legenda, że i ja, po latach uległam, kiedy potrzebowałam konkretnego odżywienia. Na wszelki wypadek zakupiłam mniejszą pojemność (15 ml/99 zł) i... Wtopiłam stówę.


Lubię za to, jaką pozostawia skórę od razu po aplikacji. To nie jest typowy olejek, to suchy olejek. Skóra po nałożeniu go jest jedwabista, miła w dotyku, ale to złudne wrażenie, doraźny efekt. Rano nie widzę nic na plus. Czasem jest jeszcze gorzej, niż wieczorem. Mam poczucie, że wręcz odwadnia. Znam sporo osób, którym przypadł do gustu, u mnie jednak poniósł sromotną porażkę... Czas na pozbycie się prawie całego opakowania.

Najtańszy kosmetyk z całej gromady (ok. 27 zł) - maska Lirene, Retinol D-Forte. Producent obiecuje spektakularne (!) odżywienie oraz ujędrnienie. Jak jest w praktyce?

Kilka chwil po aplikacji kosmetyk wchłania się do satynowego matu, zostawia przepiękną powłokę na skórze, która wygląda jak przeprasowana żelazkiem. Uwielbiam ten efekt! Jest gładka, napięta i nawilżona.
Stosuję na noc, na okolice oczu, szyi, dekoltu. Rzadziej na całą cerę, gdyż tam potrzebuję bomby nawilżenia i ten produkt to dla mnie za mało. Nie mniej jednak - jako bankietowa maska pod oko sprawdza się wyśmienicie!


W Optim Eyes Lashes & Brows pokładałam ogromne nadzieje. Kiedy otrzymałam ów serum, ucieszyłam się. Miałam ochotę wrócić do odżywek, by przywrócić moim rzęsom pożądaną długość i skręt oraz odbudować łuki brwiowe. Jako, że marce Filorga ufam, to nie miałam żadnych wątpliwości, co do tego, czy zadziała. No cóż... Po miesiącu w moich brwiach i rzęsach nie zmieniło się nic. NIC!

To jest najgorsze serum, jakie kiedykolwiek używałam. Zero efektów przy kosmetyku za ponad dwie stówy? No, słabo. Jedyny plus jest taki, że w jednym pojemniczku znajduje się naprawdę fajny żel, który dobrze utrwala brwi. To by było na tyle. Gdyby ktokolwiek zastanawiał się nad kupnem... Lepiej pójść po L4L i cieszyć się konkretnym efektem.

Pozostały nam jeszcze dwie legendy. Zacznę od tego, co lubię najbardziej... Jednorożce!


Unicorn Essence od Farsali to przede wszystkim nie olejek, co jest nagminnie powtarzane. To wodna esencja rozświetlająca, w cudownym, różowym kolorze. Może być używana albo jako serum albo jako baza pod makijaż. Stosowałam na dwa wspomniane sposoby i muszę stwierdzić, że przy tym kosmetyku zdziwiłam się najmocniej. Jest naprawdę dobry i w moim przypadku robi różnicę!
Od dawna byłam go szalenie ciekawa, ale wiele osób powtarzało, że to zwykła komercha.

Uwielbiam używać jej jako pielęgnacji, pod krem. Wchłania się w ekspresowym tempie, za co ode mnie ogromny plus. Delikatnie się klei, jednak nie w stopniu irytującym. Ale to, co najważniejsze - odczuwam stanowczą różnicę w kwestii nawilżenia, a to dla mnie priorytet. Dawno nie znalazłam takiego serum. I to nie jest tak, że Farsali jest spoko. Farsali jest jednym z najlepszych ser (serum?), jakie po prostu kiedykolwiek miałam! Do tego ten przyjemny aromat i junikornowy kolor... Jestem kupiona!


I ostatni produkt. Produkt, przy którego dostawie działy się istne cyrki, ale dzięki dobrej interwencji Wishtrend w końcu jest! Midnight Blue Calming Cream, który na serio jest niebieski i którego zadaniem jest łagodzenie skóry, przywracanie jej odpowiedniego nawilżenia, odżywienia, bariery ochronnej. Poza tym posiada składniki przyspieszające leczenie zmian trądzikowych. Do tego nie ma zapachu, a konsystencja jest lekka, ale nie wchłania się do zera.

Jest to krem, którego raczej nie chciałabym nosić w dzień. Zwariowałabym od tego filmu. W nocy jednak mi to nie przeszkadza, gdyż nie czuję się jak z reklamówką na twarzy. W sumie prawie w ogóle go nie czuję. Używam go dopiero od tygodnia, ale z pewnością nie przestanę. Zapowiada się naprawdę dobrze. Skóra po nocy jest wyciszona, mniej podatna na uszkodzenia z zewnątrz, gładka, nawilżona, sprężysta. Czekam na więcej i wtedy z tym "więcej" tu wrócę!


Wynik trzy do dwóch na rzecz pozytywnego zaskoczenia. Nie jest źle! Dobro zwyciężyło, w końcu święta są.

Czy ktokolwiek testował wskazane wyżej produkty? Jakie jest Twoje doświadczenie z nimi? Jestem bardzo ciekawa, czy mamy podobne spostrzeżenia!
utf