niedziela, 27 sierpnia 2017

Makijaż oka jednym produktem - czy Tattoo Liner to fajny "cień"?


Na wstępie przyznać się muszę, że to był dla mnie najcięższy makijaż, jaki kiedykolwiek robiłam. Naprawdę! Zdaję sobie sprawę, iż wcale na taki nie wygląda, ha! Diabeł tkwi w szczegółach.

Z natury jestem niecierpliwa (pracuję nad tym!), a także mam zapędy na perfekcjonistkę... Także każda kreseczka, kropeczka, która nie jest tam, gdzie ja bym chciała, MUSI być usunięta! A ten makijaż wymagał ode mnie niesamowitej precyzji i nietrzęsącej się dłoni.


Był to też mój pierwszy test osławionego na świecie Tattoo Linera od Kat von D. Jak wypadł?
Po pierwsze, jestem w szoku precyzji ów produktu. Tym eyelinerem można zrobić najmniejszą kropkę, jaką kiedykolwiek robiliście! Po drugie, plus za to, że tusz nie rozlewa się po skórze. Po trzecie, za jego pomocą otrzymujemy prawdziwą, najprawdziwszą czerń. Nie jakiś wypłowiały szary. I po czwarte, liner zastyga w naprawdę niezłym tempie, zatem nie trzeba się bać, że odbije się w niepożądanym miejscu.

Żeby było zabawniej. Sama w kreskach czuję się źle, nigdy w życiu (poza jednym razem w gimnazjum) w nich nie chodziłam i raczej nie będę. Dlatego tym bardziej się cieszę, że Moje Supermodelki zwykle dają mi wolną rękę, jeśli o makijaż chodzi. To dzięki Nim galeria moich prac zaczyna się miło powiększać!


Samo oko na pewno jest w stylu czarnego łabędzia i nie ulega to wątpliwościom. Jest mocne, a zarazem romantyczne, enigmatyczne, ale też seksowne. Raczej nie na randkę (tak stwierdziła Wiktoria, no cóż), ale techno potańcówę już tak (to też jej słowa!).

Całkowitą czerń na powiece górnej równoważy ciemny, szary brąz na dolnej. Dzięki temu zabiegowi oko jest optycznie większe, otwarte. Zrezygnowałam z tradycyjnego rozświetlenia wewnętrznego kącika na rzecz jubilerskiej kropki. Tym razem różowo - złotej. Żeby jeszcze bardziej to oko otworzyć, dokleiłam rzęsy Ardell, Demi Wispies.


Oczywiście tego typu makijaż wymaga mocniejszego podkreślenia brwi - zrobione!
A jeśli chodzi o usta... Nieśmiertelna Diva od MAC. Klasyczna, seksowna, prosta.

Wracając jeszcze do eyelinera - oczywiście polecam fankom jaskółek (i nie tylko!). Kosmetyki Kat von D pojawią się już pod koniec września w perfumeriach Sephora. Juhu! Gdy o tym myślę, cały czas na myśl przychodzi mi Alchemist Holographic Palette... Wiem, że to siostra Moonchild Glow Kit od ABH, ale to zupełnie dwie różne konsystencje na plus dziecka Kat. Pożyjemy, zobaczymy. Mam miesiąc na gdybanie!


Ciekawa jestem szalenie, czy jest ktoś jeszcze, kto kresek w ogóle nie nosi? Czy tylko ja taka z kosmosu?!
utf