czwartek, 27 kwietnia 2017

Makeup Balancer, Sulwhasoo - baza pod makijaż z wyższej, koreańskiej półki


Swego czasu miałam okropną fazę na bazy pod makijaż wszelakie... I ta jest wynikiem ów zawieruszenia. Praca w makijażu, w klimie nie jest rzeczą najprostszą. Pory się rozszerzają, skóra jednocześnie wysycha i zaczyna wydzielać więcej sebum, usta jak wiórki. Sądziłam, że Makeup Balancer może okazać się zbawieniem albo chociaż pomocnikiem na te trudne godziny.

Zacznę od tego, że marka Sulwhasoo jest marką koreańską, z wyższej półki. W jej asortymencie znajdziemy kosmetyki pielęgnacyjne oraz kolorówkę, która jest kompromisem między zwyczajną kolorówką, a pielęgnacją. Tutaj nawet baza ma robić coś więcej, niż być tylko nią samą. I w sumie to mnie skusiło do wypróbowania, bo poprzednie starcia z klasycznymi bazami wypadały... Słabo.

Może warto byłoby przybliżyć, czego od niej oczekiwałam. Chciałam, by skóra miała delikatnie wyrównany koloryt, żeby jednocześnie była rozświetlona, ale wydzielała mniej sebum oraz przedłużała choć trochę trwałość makijażu.


Przy pierwszym zetknięciu zdziwiłam się, jak mocny jest jej pigment. Aha! Bo Makeup Balancer występuje w trzech odcieniach: różowym, lawendowym oraz zielonym. Ale wracając... Krycie kosmetyku jest naprawdę niezłe i dla niektórych zapewne okazałoby się problematycznym. Na pewno nie jest to produkt dla osób o żółtawej skórze, gdyż fiolety i jego odcienie neutralizują żółć. Sama nie jestem typowym żółtkiem. Moja skóra jest neutralna. Może delikatnie idzie w stronę żółtego, ale bardzo delikatnie.


Baza rzeczywiście przyjemnie wyrównuje koloryt. Niby jest, ale w tak subtelny sposób, że ciężko to opisać. Do tego oczywiście cudownie rozświetla skórę. Nie jest to efekt brokatu, lecz tafli. Taki soft focus, bym rzekła. Poza tym zmniejsza widoczność porów oraz wyrównuje strukturę.

Kolejną zaletą jest zdecydowanie jej zapach. Nieziemski, niechemiczny! Jak owoce leśne? Nie wiem. Coś w tym stylu, ale jest przepiękny.


Makeup Balancer rzeczywiście ma pozytywny wpływ na skórę, lecz nie na tyle, na ile bym chciała. Delikatnie równoważy jej działanie, ale w sposób niemal niezauważalny. Sebum w ryzach nie trzyma, ale też nie sprawia, że pojawia się go więcej. Trwałość makijażu jest identyczna jak bez produktu. Po demakijażu cera jest jednak bardziej miękka i uspokojona, niż zazwyczaj (czytaj: bez tego kosmetyku).

Stwierdzę tak. Produkt fajny. Rozświetla, nawilża, wyrównuje koloryt, sprawia, iż skóra jest mniej narażona na działanie czynników zewnętrznych, ale na pewno nie jest niezbędny. Szczególnie przy takiej cenie. Cieszę się, że miałam okazję go przetestować i z pewnością zużyję do końca, ale na chwilę obecną nie planuję powrotu.


Według mnie to produkt stworzony dla osób z ziemistą, szarawą cerą, która jest skłonna do przesuszeń. Wtedy rzeczywiście zrobi robotę, nawet bez podkładu!


Makeup Balancer, a także inne produkty marki Sulwhasoo znajdziesz w sklepie Jolse, który serdecznie polecam. A, że jestem klientem wybrednym, to serio coś to znaczy.

utf