czwartek, 22 września 2016

Pomadkowe propozycje Sephora na jesień


Halo, jesień zaraz. Wiesz, co to oznacza? Akcent na usta, yaaay! Czerwienie, bordo, śliwki, maliny, a może nude? Pokażę Ci kilka propozycji od Sephora, ale wybór należy wyłącznie do Ciebie.





Zacznijmy z grubej rury - piękna, głęboka czerwień(M16) z niebieskim podtonem o matowym wykończeniu. Będzie doskonałym wybielaczem zębów, a także uzupełnieniem makijażu. Czy to dziennego, czy wieczorowego. Według mnie kolor ten potrafi być tak uniwersalny, że można malować się nią nawet do jeansów.
Ważne jest to, że pomadka jest niesamowicie komfortowa podczas aplikacji oraz noszenia. Zjada się dość estetycznie, choć tłustego posiłku nie przetrwa. Pigment wżera się w skórę, co osobiście bardzo lubię. Jeśli chodzi o krycie - dwa pociągnięcia i nasze usta są pełne koloru, bez żadnego "ale". Poprzez swój kształt łatwo zaaplikować ją prosto ze sztyftu, choć ja robię to przy pomocy pędzelka, gdyż pomaga mi on dokładnie wyrysować kształt. Zapach? Przeciętny. Troszkę jakby syntetyczne owoce leśne? No, ale to nie wąchadełko, lecz kosmetyk do malowania! Bardzo lubię i zdecydowanie polecam!







Kolejna propozycja, to pomadka o wykończeniu satynowym w kolorze cudnego, przygaszonego, brudnego różu(R12), idealna na jesień i dla większości karnacji! Gładko sunie po ustach, nie podkreśla suchości, trwa na nich dość długo i również wżera się w wargi. Powiedziałabym, że podobnie jak pomadki matowe. Jest komfortowa podczas noszenia, a zapach ma podobny do tego, co wyżej. Krycie, jakie możemy nią osiągnąć jest pełne. Oczywiście, wiadomo, wszystko zależy od formy aplikacji: wklepywanie palcem, nakładanie pędzelkiem, prosto ze sztyftu. Kto, co woli. Godna polecenia dla każdej kobiety. I ze względu na formułę i ze względu na odcień.





Trzecia pomadka(N38) to coś, co można wykorzystać dwojako: po prostu jako mega błyszczącą szminkę lub jako wykończenie dla innej pomadki, w celu nadania jej blasku. Nie dość, że sama pięknie odbija światło, to posiada w sobie tysiące drobinek, które potęgują ten efekt. Aplikacja kosmetyku gwarantuje efekt powiększonych optycznie warg. Odcień N38 to transparentna śliwka. Nałożenie jej to tak naprawdę dwa - trzy ruchy i wcale nie potrzeba do tego lusterka. Zapach - to samo, co wyżej. Wszystkie pomadki Sephora pachną niemal tak samo... Co do trwałości, tu już bez szału, ale wiadomo - coś za coś. W zamian otrzymujemy piękny błysk oraz pielęgnację, dzięki nawilżającym olejkom, karite, naturalnym woskom i witaminie E.





Pewnie zauważyłaś, że robi się coraz lżej i lżej, więc... Czas na koloryzujący balsam(B02) do ust. Dla mniej odważnych lub do mocnego makijażu oczu. Odcień to coś w stylu przygaszonego, lecz dość jasnego różu i krycie wcale nie jest aż tak delikatne! Pomadka bardzo łatwo ślizga się po ustach, można ją gradować, trwałość to około dwie godzinki, ale w zamian otrzymujemy przede wszystkim pielęgnację i ochronę naszych ust(posiada SPF 20). Posiada satynowe, no, może lekko mokre wykończenie. Usta wyglądają na soczyste, wypielęgnowane.





Jeśli chodzi o moją opinię - dla mnie faworytkami są pomadki kremowa oraz matowa. Kiedy stawiam na pielęgnację, stawiam na pielęgnację, kiedy pragnę koloru, po prostu to robię. Tak już mam... A jak masz Ty? Która pomadka wpadła Ci w oko?  Pokaż to na swoim Instagram'ie, dodając tag #loveyourlipsweek!

Koniecznie sprawdź, co wybrały inne bloggerki:
aGwer,
Ala ma kota,
Hushaaabye,
Ekstrawagancka,
Paulina,
A piece of Ally,
Tbof.
utf