wtorek, 20 września 2016

Azjo, daj się lubić #10, Lip Sleeping Mask od LANEIGE


Jestem osobą, której usta są słabo reformowalne. Wystarczy dosłownie jeden dzień nieuwagi, by kolejne dwa poświęcić na ich regenerację. Każdą porą roku płatają mi niezłe figle i dzień w dzień muszę je muskać, by były w dobrej kondycji. Cały czas krążę wokół produktów do pielęgnacji warg, non stop szukam, ulepszam, kombinuję. Czy znalazłam? Czy jestem choć odrobinę bliżej?

Nie przedłużając - tak! Jestem o wiele bliżej. I mimo, że to kosmetyk z innego kontynentu, który przeleciał szmat drogi, bym miała go w swych dłoniach, to właśnie on skrócił dystans między mną, a ideałem.
Mowa o Lip Sleeping Mask od LANEIGE, którą otrzymałam od sklepu Jolse, czyli prosto z Korei.

Jest to maska na usta(tak, kolejna!), ale w formie balsamu. No i dodam, że nie jest to taki zwykły balsam, lecz enzymatyczny! Jest to zdecydowanie coś, z czym wcześniej się nie spotkałam, to dla mnie totalna nowość i zanim użyłam jej po raz pierwszy, czułam, że to musi być hit. Nie pomyliłam się!



Maska podczas jednej nocy działa dosłownie jak drobnoziarnisty peeling. Wygładza usta do maksimum, usuwa wszelkie suche miejsca oraz dodatkowo niesamowicie je nawilża. Są jak nowe! Bez żadnego tarcia, czy bólu. To właśnie dzięki niej zrezygnowałam z tradycyjnego peelingu z pyłu wulkanicznego. 

Produkt jest pełen dobroczynnych ekstraktów, m.in.: z truskawek, malin, żurawiny, jagód, jagód goji, zapianu, kawy, które nie dość, że odżywiają usta, to są także świetnymi antyoksydantami i wspomagają się wzajemnie.



Do maski dołączona jest urocza szpatułka wraz z etui. Dzięki temu nie musimy grzebać w słoiczku paluchem i po prostu łatwiej przychodzi nam nałożenie jej na usta. 
Poza tym pojemność - aż 20 g! Dla jednej osoby to produkt na co najmniej półtora roku codziennego stosowania.


Konsystencja to bardzo gęsty, klejący się balsam, którego nie lubię nosić w dzień. Nawet dla mnie to zbyt wiele, a wierz mi, bardzo lubię klejące konsystencje. Jeśli chodzi o wieczór, nie widzę w tym żadnego problemu. Dzięki temu trzyma się warg jak rzep psiego ogona. A zapach? Mniam! Czuję gumę balonową!

To pierwszy, od naprawdę dawna, produkt do ust, który tak mnie zachwycił. Jeśli masz problem z ciągle przesuszonymi wargami, jak ja, nie zastanawiaj się, to będzie Twoje odkrycie roku!


Koniecznie sprawdź, co naskrobały inne niesamowite dziewczyny w ramach tygodnia o ustach:
* aGwer,
* Ala ma kota,
*
Hushaaabye,
*
Ekstrawagancka,
*
Paulina,
*
A piece of Ally,
*
Tbof.

A Ty, dołącz do nas i pokaż swoje zdjęcie w serwisie Instagram, dodając do wpisu tag #loveyourlipsweek.



utf