wtorek, 23 lutego 2016

Naturalna maseczka dla każdej cery, szczególnie podrażnionej, nadwrażliwej, trądzikowej, zanieczyszczonej


Nie ma to, tamto! Nie ma nicnierobienia! Obiecałam, że wracam na stałe, więc wracam. Dziś mam dla Ciebie coś naprawdę ekstra, być może coś, o czym nie miałaś pojęcia. To znaczy na pewno to znasz, ale być może nie znasz takiego zastosowania... O czym ja piszę? Siemię lniane - te ziarenka na problemy z wypróżnianiem. Ale nie... Nie chcę pisać o ich działaniu na jelita, na układ trawienny, choć przetestowałam kilka lat temu, podczas choroby i polecam! W tym poście o nich, ale w kontekście twarzy nadwrażliwej, podrażnionej, ale nie tylko, bo jest to dobrodziejstwo dla każdego typu cery, w każdej sytuacji!

Przepis na maskę otrzymałam od czytelniczki - Any, jednak nie dopytałam, jakie siemię mam kupić(zmielone, czy w ziarnach). Zgadnij, które kupiłam...







Tak więc na skórę w stanie pokrzywki nałożyłam zmielony len vel glut. Ów glut wcale nie chciał trzymać się twarzy, więc przez pierwsze 10 min łapałam mniejsze glutki wacikami, aby to nie zabrudzić ręcznika. Po niedługim czasie papka zaczęła zasychać i wreszcie mogłam się zrelaksować. Po około 30 minutach udałam się do łazienki. 
Efekt po zmyciu? Pory oczyszczone, zwężone do minimum, rumień wysypki złagodzony o jakieś 50%! Byłam w szoku i zyskałam nadzieję na regenerację!

Później dowiedziałam się, że miałam kupić ziarna lnu...

Następnego dnia kupiłam już ten prawowity składnik, zalałam gorącą wodą i nałożyłam na twarz(kiedy wystygło!) przy pomocy płatków kosmetycznych. Przesadziłam z wodą i film nie chciał się ściągnąć, ale mimo tego pilnowałam zsuwających się wacików znów około 30 - stu minut, umyłam cerę i bam! Efekt nie taki piorunujący, jak dzień wcześniej, ale zdecydowanie widziałam różnicę i już zaplanowałam kolejny zabieg.







Trzeciego dnia dodałam do nasion o wiele mniej wody. Otrzymałam idealną konsystencję, którą mogłam bez problemu nałożyć na twarz i zrelaksować się na łóżku. Po tej maseczce z wysypki nie zostało nic, co więcej - krosta, która próbowała wydostać się spod powierzchni, rozeszła się i nie ma po niej ani śladu!
Aktualnie mieszam sobie obydwa produkty tak, jak na zdjęciach. Ale pamiętaj! Najważniejszy jest "śluz"!



Jaki wniosek? Ana dała mi przepis na remedium dla skóry. Więcej! Ta maseczka będzie idealna dla każdego, kto chce wykurzyć trądzik, krostki, rozszerzone pory, czy zanieczyszczenia ze skóry oraz odżywić ją. Koszt to około 3 - 6 zł, a opakowanie starczy na baaaardzo długo.

Co także mnie cieszy? Że ten produkt to sama natura. Lubię wspierać naturalne produkty, choć niekoniecznie są one zawsze idealne dla cery w tym stanie...

I z tego miejsca pragnę Ci jeszcze raz podziękować! Tyloma radami mnie zawaliłaś, że odzyskałam wreszcie wiarę, że może być normalnie, że nie muszę być więźniem swojej skóry! Ślę buziaki!



Uwaga! Ziarenka na twarzy są znakomitym obiektem na podwieczorek - mniam!

A Ty? Skusisz się na siemię lniane?




utf