wtorek, 1 grudnia 2015

Postrzeganie siebie i kompleksy. Czy mają one sens?

fot.: Lady Amarena

Podobno człowiek stojący przed lustrem postrzega siebie kilka razy bardziej atrakcyjnym, niż jest w rzeczywistości. Brzmi może zabawnie, może smutno, może nawet mało wiarygodnie(?).
Dziś chciałabym podzielić się z Tobą pewnymi moimi przemyśleniami na temat kompleksów, piękna zewnętrznego oraz odrobinkę tego wewnętrznego. Zaciekawiona, co mam do powiedzenia w tej kwestii?
Kiedy byłam młodsza raczej nie zwracałam uwagi na to, czy jestem zbyt gruba, zbyt chuda, zbyt wysoka, czy jeszcze jakaś "zbyt". Wiadomo, zaczęłam dojrzewać i inaczej patrzyłam na inne sprawy. Chciałam być atrakcyjna, jak najlepsza, jednak te myśli wcale nie przytłoczyły mnie, były gdzieś tam w mojej głowie i nie robiłam nic "za wszelką cenę".

Wszystko zmieniło się w czasie choroby i trwało długo. Do tego roku, a w sumie nawet i jeszcze w tym roku... Czyli jakieś 4 lata.

Przytoczę marzenia, jakie miałam na przestrzeni ostatnich dwóch.
Pragnęłam być idealna. Mieć krótszy i węższy nos, odrobinę bardziej zaokrągloną buzię, większe oczy, pełniejszą górną wargę, symetryczne brwi i oczy, jędrniejsze piersi, grubsze ręce, (...). Wszędzie widziałam nieatrakcyjną Justynę, która boi się i nie chce być taka, jaka jest, która zazdrości innym, według niej "ładniejszym"(ale nie na zasadzie: "Weź, spłoń!", lecz z pewnym podziwem, że "tacy" są).


fot.: Lady Amarena

Co łączy to wszystko? Te wszystkie poprawki jestem w stanie osiągnąć tylko przy pomocy skalpela. I doskonale wiedziałam o tym, ale cały czas fantazjowałam i pragnęłam mocniej, więcej... 

W pewnym momencie nastąpił przełom, nawet nie wiem kiedy i co było bodźcem. Zaczęłam widzieć w sobie piękną, spełnioną kobietę, która ma pasje, która stara się być dobrym człowiekiem, która jest kochana i kocha. Cały czas widziałam ten długi i szeroki nos, tę wąską wargę, śmieszne brwi, czy opadające powieki, ale przestało mieć to większe znaczenie.

Wtedy zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę zmarnowałam sporo czasu na porównywaniu się do innych, czy marzeniach o byciu idealną. 


fot.: Lady Amarena


fot.: Lady Amarena

Ostatnio miało miejsce wydarzenie, które pchnęło mnie do podzielenia się moimi spostrzeżeniami - amatorska sesja zdjęciowa. Na początku było ciężko, choć domyślałam się, że tak będzie, bo jestem fotograficzną kłodą. Ciężko wykrzesać ze mnie prawdziwe emocje na zawołanie. Umiem tylko tak, jak mam przed sobą lusterko. Więc... stanęłam przed obiektywem i nie wiedziałam, co mam robić! Z czasem oswoiłam się z tym, że wokół są ludzie, że ktoś na mnie patrzy i coś zaczęło się dziać. A gdy zobaczyłam efekty, muszę przyznać, że byłam zdumiona, że wyglądam(powiem nieskromnie) tak dobrze(!).


fot.: Lady Amarena

To był kolejny etap, który mocno zmienił moje nastawienie do samej siebie, choć miał miejsce dosłownie kilka dni temu. Zobaczyłam, że moje rzekome wady wcale nie muszą nimi być, mogę nie tyle co obrócić je w zaletę, bo wielkiego nosa nie da się zamienić w zaletę, ale mogą być po prostu one moje, moją charakterystyką! Chyba po raz pierwszy powiedziałam na głos: "Wow, mój nos wcale nie wygląda tak źle!".

I wiesz co? Jest mi tak ze sobą o wiele lepiej i łatwiej! Wreszcie mogę skupić się na podkreślaniu zalet, a nie rozmyślaniu nad wadami. W końcu mogę rozwijać się duchowo, bo nic mnie nie blokuje!
Każdy z nas jest inny i każdy na pewno ma jakiś kompleks, rzecz w sobie, jaką pragnie zmienić, ale podpowiem - to nie ma większego sensu. Zaakceptuj siebie taką, jaka jesteś, nie trać czasu na smutki, które nic pozytywnego nie wniosą, a jedynie mogą wciągnąć Cię do głębokiego dołu.


Uważasz, że jesteś za gruba? Przejdź na dietę, idź na siłownię. Masz przebarwienia na cerze? Ukryj je korektorem. Masz za długi nos? Zaakceptuj go! To Twój znak rozpoznawczy, nikt inny nie ma takiego nosa, jak Ty, a uwierz, komuś może się on bardzo spodobać!

Jeśli jesteś w stanie zmienić coś, co Ci w sobie przeszkadza(np. wspomniana nadwaga), zrób to! Apeluję jedynie o to, by nie popadać w paranoję bycia chodzącym ideałem, to nie ma sensu!


fot.: Lady Amarena



utf