sobota, 7 listopada 2015

Fitomed, Mój Krem nr 12


Witaj!
Pielęgnacja często spędza sen z powiek. Szczególnie osobom z cerami problematycznymi, które wciąż szukają tej idealnej i błądzą pośród kremów, ser i kremików. I ja się pod tym podpisuję, choć jestem coraz bliżej! Po ostatnim kopniaku, jakiego zafundował mi zestaw Ibuki od Shiseido, dziś pozytywny akcent dzięki kremowi marki Fitomed
Po ostatnich pielęgnacyjnych ekscesach zostałam bez kremu, po prostu. Normamatu od Eris zostały może dwie pompki, ale nie jest to krem na jesień, a tym bardziej zimę. Musiałam prędko znaleźć coś odpowiedniego, bo moja cera z dnia na dzień stawała się twardą, łuszczącą się skorupą...

Moją uwagę skupił na sobie Krem nr 12 polskiej marki Fitomed. I przyznam szczerze - napaliłam się jak łysy na grzebień!
Skład naprawdę "zdrowy", produkt polski, spora pojemność(aż 50ml!), obietnice producenta zachęcające, recenzje fantastyczne i cena(w porównaniu do kosmetyków z wyższej półki) śmieszna.


Od producenta: 
Najważniejsze składniki: świeży napar ziołowy z bratka, nagietka i lukrecji, olej z czarnuszki siewnej, olejek z drzewka herbacianego.
Działanie opiera się na obecnym w kremie wyciągu wodnym z ziół (80%) tradycyjnie stosowanych w fitoterapii cery trądzikowej i właściwościach antyseptycznych olejku z drzewka herbacianego. Krem nawilża, zmiękcza skórę, łagodzi istniejące zmiany. Dodatek oleju z czarnuszki siewnej stabilizuje barierę lipidową naskórka.
Przeznaczenie: do cery tłustej i trądzikowej.
Właściwości: Krem o charakterze naturalnym. Dopuszcza się wahanie odcieni kremu od kremowego do jasnobrązowego. Dopuszcza się istnienie nieznacznej różnicy w zapachu i barwie poszczególnych partii kremu, gdyż nie zawiera on sztucznych barwników oraz substancji zapachowych, a wahania koloru i zapachu spowodowane są zastosowaniem składników naturalnych pochodzących z kolejnych serii dostaw. Powyższe różnice w zapachu, barwie i konsystencji nie mają wpływu na jakość pielęgnacyjną kremu.
Nie zawiera: substancji zapachowych, parabenów, barwników.
A jakaż była moja uciecha, gdy dowiedziałam się, że dostanę go stacjonarnie! Następnego dnia, w wolnej chwili od razu po niego pojechałam i nie mogłam doczekać się wieczornego użycia.

Pierwsze wrażenie? 
Niezbyt ciekawe opakowanie, białawy kolor, lekka konsystencja, przyjemny, ziołowy zapach...





No to "ciap" na buzię!
Jakież było moje zdziwienie, gdy po kilku sekundach od nałożenia krem się wchłonął! Pomyślałam: "Kurczę, będzie za słaby, nie nawilży dostatecznie...".
Pamiętacie, jak rodzice mówili: "Nie oceniaj książki po okładce?". No właśnie. Obudziłam się z cudownie miękką, nawilżoną twarzą. Tak nawilżona nie była już dawno. Śladu po suchych skórkach po prostu nie było. I co ważne - żadnych nowych niespodzianek!

Kolejne zdziwienie spotkało mnie chyba po trzecim, czy czwartym użyciu. 
Kiedy odstawiłam wszelkie bazy, problem ze świeceniem się buzi powrócił. Poprawki wskazane były już po dwóch godzinach od przypudrowania się. Niestety. Co robi Mój Krem Nr 12? REGULUJE cerę! 
Po czterech godzinach od nałożenia makijażu ze zgrozą wyciągnęłam lusterko, a w nim... matowa buzia! Brawo!



Rzućmy okiem na skład:
Aqua, Viola Tricolor Extract, Glycyrrhiza Glabra root extract, Camellia sinensis leaf/flower extract, Calendula Officinalis flower extract, Cetearyl alcohol, Cetyl palmitate, Vitis Vinifera Seed Oil, Nigella Sativa Seed Oil, Cocoa butter, Arachidyl alcohol, Behenyl alcohol, Cetearyl glucoside, Cera alba, Arachidyl glucoside, Hydroxyethyl acrylate, Phenoxyetanol, Sodium acryloyldimethyl taurate copolymer, Ethylhexylglycerin, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil.


Nie mam się tak naprawdę do czego przyczepić. Nawet jeśli bym chciała...

Jakie wady rzuciły mi się na pierwszy rzut oka?
Tak, jak wspomniałam wyżej - opakowanie mało ciekawe, ale jest to dla mnie tak naprawdę 8 - rzędowy czynnik, który nie wpływa na decyzję kupna, czy całkowitą ocenę o produkcie oraz data ważności nabita na nakrętce. Krem mam dwa tygodnie, a tam już niewiele widać...



Teraz zostaje używać i czekać. Kiedy będę pewna jego działania, ukaże się tu aktualizacja, o której na pewno Cię poinformuję :).

Znasz Fitomed? Co możesz mi powiedzieć na temat tej marki?


EDIT[01.04.2016]: Wszystko, co napisałam wyżej podtrzymuję! To naprawdę świetny krem dla cer tłustych oraz mieszanych. Niestety, z końcem opakowania działanie matujące bardzo osłabło(ale nie zniknęło!), lecz mimo wszystko wrócę do niego w przyszłości. Produkt dostatecznie nawilża, walczy z krostkami, zaskórnikami i innymi dziadostwami. Jestem bardzo na tak!

utf