wtorek, 28 lipca 2015

Kiehl's, Creamy Eye Treatment with Avocado - czy taki dobry?


Urlop skończony, ja wypoczęta, pora napisać kolejny post!

W tym roku przekroczyłam próg "magicznej dwudziestki". Wcześniej raczej nie zwracałam uwagi na produkty do pielęgnacji okolic oczu, bo po co? Teraz zmieniło się to diametralnie. Tym bardziej, że moja skóra w tych okolicach jest bardzo wrażliwa i często odwodniona. Potrzebowałam czegoś i na noc i na dzień.

Zaczęłam od jakiegoś niezobowiązującego mazidła z Oriflame. Na noc się nie nadawało, ale w dzień lekko nawilżało. Poszukiwania kremu na noc rozpoczęto... 
W Internetach wcale nie było o nim głośno, dostępność była nijaka, cena znośna(wiadomo, nie potrzebowałam niczego przeciw zmarszczkom, więc te wymagania nie były wcale wygórowane). Znalazłam sprawdzone źródło, czyli sklep Naturals Products i kupiłam!

A propos: serdecznie polecam ten sklep! Nie dość, że realizacja błyskawiczna, to obsługa przemiła, konkretna, na poziomie, odpowiadająca szybciej na wiadomości ode mnie(a ja szybko odpisuję!).





Moje podekscytowanie sięgało zenitu, gdy otwierałam zawiniątko. Nie mogłam doczekać się pierwszego użycia. I nic dziwnego.



Po nocy z Creamy Eye Treatment with Avocado od Kiehl's skóra wokół oczu była promienista, rozświetlona, mięciutka, nawilżona. Jak chyba nigdy wcześniej! Każdej kolejnej nocy zadziwiał mnie ponownie, gdyż czas mijał, a jego właściwości były takie same.

Nadszedł dzień, w którym stwierdziłam, że użyję go na dzień - lubię eksperymenty. Wydawał się być zbyt ciężki pod makijaż, ale nic bardziej mylnego! Czy pod makijaż, czy solo, na dzień, na noc, w południe, rano, na spacer, na zakupy, kiedykolwiek... on jest niemal idealny! Na tyle, że poszukiwania kremu pod oczy zakończyłam. Tak!

Aplikacja "na dzień": robię trzy niewielkie kropki pod okiem i jedną na łuku brwiowym - wklepuję. Po kilku minutach można tworzyć makijaż.

Aplikacja "na noc": robię dokładnie to samo, tylko zamiast "małych kropek" robię duże ;). Na skórze tworzy się delikatna białawo - żółta warstwa. Wszystko pięknie wchłania się podczas snu, kojąc okolice oczu.



Skład: Water, Butyrospermum Parkii/Shea Butter, Butylene Glycol, Tridecyl Stearate, Isodecyl Salicylate, PEG-30 Dipolyhydroxystearate, Tridecyl Trimellitate, Persea Gratissima/Avocado Oil, Isocetyl Stearoyl Stearate, Propylene Glycol, Dipentaerythrityl Hexacaprylate/Hexacaprate, Sorbitan Sesquioleate, Magnesium Sulfate, Phenoxyethanol, Hydrogenated Castor Oil, Sodium PCA, Ozokerite, Methylparaben, Tocopheryl Acetate, Disodium EDTA, Isopropyl Palmitate, Copper PCA, Ethylparaben, Isobutylparaben, Propylparaben, Zea Mays/Corn Oil, CI75130/Beta-Carotene.

Cieszy mnie to, że produkt jest strasznie wydajny pomimo niemal tradycyjnego rozmiaru(14 ml), stosunkowo niedrogi(~120 zł), ma fajny, cieszący oko kolorek, delikatny zapach i jest coraz lepiej dostępny(stacjonarnie w Warszawie).
Poza tym jest uniwersalny! Często stosuję go również w okolicach ust, kiedy czuję, że mam tam zbyt sucho.

Teraz jest na niego *boom!*. Atakuje wszędzie. Ale to dobrze, niech ludzie go poznają! Bardzo pochlebnie wypowiadają się o nim również kobiety 30+, czy 40+. Tu coś musi być na rzeczy!



Znacie, lubicie? Może nadal szukacie idealnego kremu pod oczy? Jeśli tak - możecie czuć się zainteresowane :)!





utf