sobota, 22 lipca 2017

Letni makijaż według Bare Minerals


Lato w makijażu ma dla mnie dwie odsłony - eksplozja kolorów oraz muśnięta słońcem, rozświetlona skóra. Dziś zajmiemy się tą drugą, bo na kolor przyjdzie jeszcze czas. W stworzeniu tego look'u przyszła mi z pomocą jedna z moich ulubionych, mineralnych marek - Bare Minerals.

Co powinniśmy wiedzieć o tzw. minerałach? Pozwalają skórze oddychać, nie tylko upiększają, ale też leczą. Są idealnym wyborem dla osób z problemami skórnymi takimi jak: AZS, ŁZS, egzema, trądzik, itp.



Bare Minerals jest marką dla każdego z nas, gdyż posiada spektrum produktów, z których każdy wybierze coś dla siebie. Co więcej - ich kosmetyki nie ograniczają się jedynie do produktów sypkich, jak przyzwyczaili nas producenci. Oferują konsystencje sypkie, prasowane, lejące, podkłady, korektory, róże, pudry, cienie, pędzle, a nawet tusze do rzęs!

No, ale! Koniec o marce. Czas na makijaż.


Tak jak wspomniałam wyżej - prym wiodą tutaj minerały i większość makijażu wykonana jest właśnie nimi.
Dlatego, że Wiktoria jest posiadaczką cery mieszanej - boki skłonne do przesuszeń, strefa T lekko przetłuszczająca się - przed nałożeniem podkładu całą buzię musnęłam pudrem Mineral Veil, który sprawi, iż makijaż utrzyma się na skórze dłużej, zminimalizuje widoczność porów, wygładzi strukturę, ale też ułatwi rozprowadzenie kolejnego produktu. Taki sypki Photoshop.
Kolejno, na niemal całą twarz zaaplikowałam podkład Matte w odcieniu Fairly Light, który jakby nie patrzeć, wcale nie jest taki jaśniutki. Dla białasów (jak ja) może okazać się za ciemny. Myślę, że po dwóch dniach opalania albo nałożeniu samoopalacza będzie w sam raz!
Do aplikacji podkładu użyłam pędzla Beautiful Finish, dzięki któremu puder rozprowadzony jest idealnie. Bez smug, bez skaz, z jak najlepszym kryciem.



W celu uwydatnienia tego, co wypukłe, środkowe partie twarzy pokryłam podkładem w kompakcie Bare Pro, w najjaśniejszym odcieniu 01. Idealnie do tego sprawdził się pędzel Core Coverage, który nie dość, że pozwala na precyzyjną aplikację kosmetyku, to jeszcze ułatwia stopniowanie krycia od lekkiego do mocnego. Dodam też, że to mój ulubieniec do torebki!



I czas na słoneczko! Dużo, dużo i jeszcze więcej przepięknego brązera Invisible Bronze, który nadaje nie tylko efektu modelowania i opalenia skóry, ale również subtelnie ją rozświetla. Sprawia, że wygląda ona na zdrową, nawilżoną i zadbaną!

Invisible Bronze zaaplikowałam na bokach czoła, w okolicach kości policzkowych, na łączeniu żuchwy z szyją, ale również na nos, w celu delikatnego konturowania.


Ażeby ochłodzić cały makijaż, na oku wylądował przepiękny cień w sztyfcie Marc Jacobs w odcieniu Three Shakes. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego cienia. Pigmentacja na najwyższym poziomie, dobrze się rozciera, nie zanika, a do tego zastyga po kilku minutach i jest nie do ruszenia!


Rzęsy delikatnie musnęłam najnowszą maskarą Givenchy – Noir Interdit, która osobiście zaskoczyła mnie zapachem. Brwi uzupełniłam klasykiem Make Up For Ever, czyli Aqua Brow w odcieniu 25, a na ustach wylądował półtransparentny błyszczyk Chanel 764.


Jestem ciekawa, jaki dla Ciebie jest letni makijaż i z chęcią dowiem się, czy znasz dobroczynne właściwości kosmetyków mineralnych? Kto ma ochotę nosić look Wiktorii?!
utf