Strony

czwartek, 15 czerwca 2017

Metamorfoza kobiety dojrzałej


Wiem, że ostatnio jest mnie tu bardzo mało, ale niestety: student + sesja... Jeszcze dwa egzaminy i wracam do regularnego pisania, malowania i fotografowania. Już nie mogę się doczekać! Ale żeby nie było, że przychodzę z jakąś lipą, to do obejrzenia pozostawię Cię z tym, co wzbudza zwykle największe emocje, z metamorfozą Mojej Mamy.
Metamorfoza to dla mnie coś stanowczego, zatem i tu koloru nie mogło zabraknąć. Postawiłam na fiolet i żółte, chłodne złoto, które nie dość, że pięknie łączą się ze sobą, to niesamowicie podkreślają zieloną tęczówkę.

Jeśli chodzi o kosmetyki, których użyłyśmy... A czego my tu nie użyłyśmy? 
Podkład to Clinique Redness Solutions, który fenomenalnie poradził sobie z pokryciem wszelakich zaczerwienień, a przy tym nie zrobił efektu maski, pięknie wtopił się w skórę. Niezawodnym Magic Concealer od Heleny Rubinstein rozjaśniłam okolicę oka oraz środek twarzy jako "wstęp" do konturowania. Całość utrwaliłam sypkim pudrem Chanel - Universelle Libre.


Na oku znalazło się wiele, bo... I cienie z palety Zoeva Naturally Yours i cienie z fioletowej palety MAC Cosmetics, The Tease od Marc Jacobs, Sweet Peach od Too Faced, a nawet rozświetlacze z palety Moonchild od Anastasia Beverly Hills. 

Owal twarzy oraz nosek wykonturowałam prześwietną paletą od Nyx Cosmetics, a rumieniec na polikach to Bumpy Ride od Nars. Mój ulubiony, najpiękniejszy, najcudowniejszy róż! Naprawdę. Pasuje do każdego, na każdą okazję!

Brwi? Jak zwykle Brow Powder Duo w odcieniu Taupe. To jeden z tych kosmetyków, których nie mam zamiaru zastąpić w najbliższym czasie. Jest odpowiedni dla większości Pań, które maluję oraz idealny dla mnie samej. Czego chcieć więcej?


Wyprzedzając jakiekolwiek pytania: tak. Na zdjęciu powyżej jesteśmy w trakcie pracy.

Ale nie przerywając tej kosmetycznej wyliczanki... Rzęsy to zasługa sztandarowej maskary Marc Jacobs Beauty - Velvet Noir. Kto nie zna, niech lepiej rzuci okiem. Jest trwała, pozwala na stworzenie efektu delikatnego, ale także efektu wow, nie osypuje, nie odbija się, nie skleja rzęs, czyli tak naprawdę spełnia wszelkie moje założenia względem tuszu idealnego.

Ażeby dodać lekkości całemu makijażowi, na ustach znalazła się pomadka Chanel Coco Shine 497, która nie dość, że fajnie nawilża wargi, to stwarza efekt pełnych, błyszczących ust.


No to co? Życzę dobrego dnia i bardziej dociekliwych zapraszam na moją stronę na Facebook'u, gdzie dzieje się zdecydowanie więcej!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twoje zdanie też ma znaczenie i z chęcią je poznam :). Pamiętaj, by nie obrazić nikogo, tego nie będę tolerować.