Strony

środa, 10 maja 2017

Kiedy wokół stado rekinów - jak przetrwać w oceanie blogosfery?


Blogowanie to nie jest taka prosta sprawa, jakby mogła się wydawać, ale też nie taka ciężka, na jaką
to przed chwilą zabrzmiało. Minęły prawie dwa lata od mojego pierwszego posta. Cały czas się uczę, cały czas zdobywam doświadczenie i dowiaduję się nowych rzeczy o blogosferze. Jak to było te dwa lata temu? Jak udało mi się przetrwać w tym oceanie rekinów i cały czas pozostać sobą?

1. Powoli.
Nie od razu Rzym (?) zbudowano. Jestem osobą nad wyraz niecierpliwą i zwykle chcę na już, teraz, szybko. Ciężko mi oczekiwać. Mimo tego blogowanie nauczyło mnie, że nie od razu wszystko się dzieje. Nie od razu wszyscy wpadają do mnie czytać, chwalą i chcą ze mną współpracować. Potrzeba czasu, systematyczności, wiarygodności. Dopiero wtedy coś zaczyna się dziać i kręcić. Kiedy zaczynałam, sądziłam, iż stanie się to o wiele szybciej. Nie, nie, nie... Sądząc tak, można zwariować i w skrajnych przypadkach podupaść na psychice. Serio. Wtedy zaczynasz myśleć, że jesteś beznadziejna, że nic nie umiesz. Przecież to nieprawda. Skąd ludzie mają się o Tobie dowiedzieć? Nie ma takiej siły przebicia, żeby w ciągu miesiąca stać się gwiazdą Internetu, no, chyba że pokazujesz tyłek, cycki, jesteś po 50 - ciu operacjach i wyglądasz jak kot albo rozdajesz coś za darmo.

2. Nie bierz wszystkiego, co dają.
Z tym w sumie nie miałam problemu i odmawiałam natarczywym firmom, które dawały paczkę zapałek za rzetelną recenzję napisaną w ciągu trzech dni od otrzymania produktu i profesjonalne zdjęcia, ale mimo wszystko... To sprawa ważna, by nie dać się wykorzystywać i brać rzeczywiście to, co nas interesuje, co wiąże się z blogiem i dzięki czemu nie utracimy wiarygodności, o której zaraz dopiszę słów kilka. Wyobrażasz sobie wziąć do recenzji podpaski, czy tampony, kiedy piszesz tylko i wyłącznie o jedzeniu? No, nie.


3. Uważaj na ludzi!
Blogosfera wydaje się być taka przyjacielska, kochliwa, opiekuńcza. Nie masz pojęcia, ile jadu jest za tymi fałszywymi uśmiechami skierowanymi w Twoją stronę. Kiedy zaczyna Ci się coś udawać, musisz się liczyć z tym, że więcej ludzi będzie gadało za plecami, a jednocześnie chciało się z Tobą przyjaźnić. To (tu) normalne. Niestety, blogi prowadzi wiele osób, które mają mnóstwo kompleksów i w sieci tworzą swój wyimaginowany obraz, który pokazują czytelnikom. Nie daj się zwieść i głowę miej zawsze na karku. Tu trzeba być czujnym i nie mówić zbyt wiele o sobie. Zaczynam brzmieć strasznie, ale sądzę, iż taka asekuracja dla wielu okaże się zbawienna.

4. Bądź sobą.
Czy jakikolwiek ma sens życie na pokaz, by dodać fajne zdjęcia na blog, Instagram, Facebook? Cóż to za satysfakcja? Czy bycie sobą nie jest ciekawsze i nie niesie ze sobą głębszych przeżyć, aniżeli udawanie i wcielanie się w skórę innych? Jasne, że możesz się nie spodobać komuś, możesz irytować i być narażona na hejt, ale czy zdanie innych naprawdę jest tak cholernie ważne? Czy jeżeli nie lubię tuszować dolnych rzęs, to mam to robić, bo ktoś mnie do tego skłania i krytykuje? A jeżeli mam ochotę, to i całą twarz różowym rozświetlaczem oblepię i nic nikomu do tego.
Jestem osobą o dość silnym charakterze i serio, nie interesuje mnie zdanie innych, choć daję ludziom wypowiadać się w sposób kulturalny na mój temat, jeśli mają mi coś do zarzucenia. Wydaje mi się, że to jest jedna z tych takich cnót, które tworzą dobrego blogera i w ogóle człowieka. Nie raz, nie dwa spotkałam w tym "świecie" osoby kreujące się na kogoś, oszukujące swoich czytelników, widownię. Dla mnie są one od razu skreślone i z chęcią wysłałabym je na Marksa bez biletu powrotnego. Ale cóż. Każdy robi to, co lubi. Tylko słabi oszukują.


5. Nie bój się mieć swojego zdania.
Dostajesz pierwszą współpracę. Jesteś cholernie podniecona tym faktem, bo marka znana, bo niewiele osób dostaje produkty od nich. Okazuje się, że kosmetyk, jaki otrzymałaś to klapa, totalne dno. I co robisz? Piszesz, że jest ok, że super i polecasz... Dlaczego? Jaki to ma sens? Bo nie dostaniesz już nic od ów marki? A na co Ci produkty, które nie spełniają Twoich oczekiwań? Dostać żeby dostać? Ba, też tak lubię, bo miło, że ktoś pamięta, ale bez przesady... W ten sposób nigdy nie zbierzesz publiczności, bo ludzie wyczują fałsz i obłudę. Nie bój się pisać prawdy. Ona zawsze popłaca. Prędzej, czy później ktoś to doceni!

Nie będę kłamać - blogowanie samo w sobie jest super. To taka kopalnia wiedzy, którą możemy dzielić się ze sobą, zawierać nowe znajomości, pierwsze testować produkty albo dostawać kosmetyki, na które normalnie byłoby nam żal pieniędzy, ale to też miejsce niebezpieczne. Nie każdy się tu odnajdzie i, szczerze mówiąc, nie mam zbyt wielu koleżanek "po fachu", ale nie przeszkadza mi to. Najważniejsze, to pisać prawdę, być systematycznym i nie udawać kogoś, kim się nie jest. Kłamstwo zawsze - prędzej, czy później - wychodzi na jaw. I może ten post brzmi bardziej jak przestroga, ale jestem człowiekiem asekuracyjnym w kontaktach z drugim człowiekiem, dlatego wierzę, że zrozumiesz to przesłanie i wyciągniesz z niego dla siebie tyle, ile naprawdę było Ci potrzebne.


Z chęcią dowiem się, jak Ty widzisz blogosferę. Może coś Cię denerwuje, coś bardzo cieszy? Wejdźmy w dyskusję!

Poznaj historie, punkt widzenia, czy przemyślenia bardziej prywatne innych blogerek. Czy u nich równie pikantnie i dosadnie? Sprawdźmy to i zapraszam do:
Agnieszki,
Alicji,
Justyny,
Agnieszki,
Olgi,
Klaudyny,
Pauliny,
Małgosi,
Kasi,
Pauliny,
Mileny i Iwony.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twoje zdanie też ma znaczenie i z chęcią je poznam :). Pamiętaj, by nie obrazić nikogo, tego nie będę tolerować.