Strony

piątek, 24 lutego 2017

Makijaż - coś, co kocham!


Myślę, że #makijażowelove to idealna chwila na napisanie kilku słów o moim stosunku do makijażu, bo przecież dla każdego to coś innego. Jedni korzystają z niego, by wprost pisząc - upiększyć się, drudzy wyładowują się artystycznie. A jak jest ze mną?

Nie jestem typem, który każdego dnia wstaje godzinę szybciej, by pozakrywać niedoskonałości i zrobić sobie smokey, zdecydowanie wolę dłużej pospać! Co więcej, tak naprawdę rzadko się maluję. Wynika to raczej z tego, iż jako perfekcjonistka poświęcam na to więcej czasu, niż przeciętny śmiertelnik i nienawidzę malować się w biegu!
Makijaż za to noszę do pracy. Ale dlatego, że jestem leniwcem, nie zawsze wygląda on tak, jakbym tego chciała, czasem po prostu idę na skróty, nie ukrywam.

Ale czym w ogóle dla mnie jest makijaż? Ciężko mi określić. Uwielbiam to robić. Uwielbiam malować siebie i innych i widzieć tę metamorfozę, czy efekt, jaki uzyskałam. Cały czas się uczę, więc wciąż widzę progres, jaki następuje i cieszę się z tego. Jestem samoukiem. Nigdy nie uczestniczyłam w żadnym kursie wizażu, ale w przyszłości zamierzam. Ciekawi mnie, jak to wygląda i fajnie byłoby usłyszeć face to face, co robię źle i co powinnam poprawić od profesjonalisty.


Nie wiem, jak to się dzieje, ale gdy łapię za pędzel, czas leci kilka razy szybciej. Spojrzę w jedną, drugą, a tu już godzina do przodu. Ja naprawdę nie wiem, jak to się dzieje!
W żadnym momencie mojego życia (no, może przesadziłam, ale na pewno nie był to długi moment) nie traktowałam malowania siebie, jako przymusu, czy złośliwej konieczności.

Dziwi mnie też to, że po prostu potrafię się pomalować. Moje zdolności manualnie pozostawiają naprawdę sporo do życzenia... A tu kreskę nawet potrafię stworzyć! Dziwne.


Ludzi zaczęłam malować rok temu i nie sądziłam, że przyniesie mi to tyle frajdy! Nie ukrywam, długo do tego podchodziłam, nie czułam się gotowa, bałam się, że mi nie wyjdzie. I fakt. Malowanie obcej twarzy nie dość, że nie zawsze jest sprawą komfortową, to każdy z nas jest inny, każdy ma inne kształty i mój pierwszy makijaż był zderzeniem z rzeczywistością. Później, z kolejnymi próbami było coraz lepiej. Mam nadzieję, że nadal idę do przodu, nigdy do tyłu.

Nie mam makijażowych idoli, choć podziwiam prace wielu artystów, czasem wzoruję się na nich, aczkolwiek staram się działać po swojemu, pragnę znaleźć swój styl.



A czy planuję być wizażystą/makijażystą w przyszłości? Otóż nie, lecz nie wykluczam tego jako zajęcia dorywczego. Studiuję psychologię i naprawdę widzę siebie w tym zawodzie. A tak naprawdę... Potrafię robić tyle rzeczy na raz, że jakoś to połączę. Jak zwykle.

Chciałabym dowiedzieć się, czym dla Ciebie jest makijaż, w jaki sposób go traktujesz. Podziel się swoimi przemyśleniami!

Poza tym, tradycyjnie, zapraszam do innych blogerek, które biorą ze mną udział w akcji #makijażowelove:
Ala,
Agnieszka,
Agnieszka,
Klaudyna,
Paulina,
Małgosia.

Zdjęcia do posta wykonywała Lady Amarena, dziękuję!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twoje zdanie też ma znaczenie i z chęcią je poznam :). Pamiętaj, by nie obrazić nikogo, tego nie będę tolerować.