Strony

piątek, 16 grudnia 2016

Azjo, daj się lubić #15, Skin Watchers, puder myjąco - złuszczający


Dwa najważniejsze kroki w pielęgnacji moim, justynim okiem? Oczyszczanie i złuszczanie! Dlaczego? Oczyszczając i złuszczając odblokowujemy pory, usuwamy sebum, zanieczyszczenia, martwy, zalegający naskórek, odkrywamy nową, piękniejszą skórę, walczymy z przebarwieniami, pozwalamy dobroczynnym składnikom przejść w jak największej ilości wgłąb, nawilżamy, sprawiamy, że kolejne produkty mają rację bytu. Lista zalet jest baaaardzo długa! 
No dobra, a co, jeśli możemy mieć takie dwa w jednym? Przecież uwielbiamy kosmetyki multifunkcjonalne! Zaoszczędzamy i czas i pieniądze, które można wydać później na inne przyjemności(czyli wydajemy dwa razy więcej! #typowo). Dość już krążenia wokół tematu: przedstawiam myjący puder od Skin Watchers!



Kiedy zobaczyłam ten proszek w sklepie Jolse, nie miałam złudzeń, chciałam go przetestować... W ogóle jakiś czas temu miałam ogromną wręcz fazę na testowanie wszystkiego, co złuszcza. 
Jak wspomniałam wyżej - jest to naprawdę ważne dla kondycji naszej skóry, żeby i dokładnie ją oczyszczać i "zdzierać" z niej to, co zalega, dlatego produkt ten jest idealnym wynalazkiem!

Tym razem zacznę od składu, bo jest naprawdę imponujący! Na drugim miejscu znajdziemy kokoiloizetionian sodowy, czyli substancję powierzchniowo czynną, która w zetknięciu z wodą tworzy luksusową, gęstą, delikatną pianę. Ma pozytywny wpływ na skórę, gdyż zawiera domieszkę kwasów tłuszczowych, pochodzących z oleju kokosowego. Tuż za nim sodium lauroyl glutamate. Również substancja powierzchniowo czynna, bardzo delikatna. Kolejno papaina, która działa jak enzymatyczny peeling, a do tego wspomaga regenerację naskórka. Później betaina, czyli składnik wiążący wodę, łagodzący. Sok z liści aloesu? Wspaniały środek redukujący podrażnienia oraz walczący z bakteriami. Ekstrakt z rumianku, nagietka lekarskiego i portulaki pospolitej, które niesamowicie łagodzą i wyciszają skórę, a ponadto mają nieobojętne działanie na trądzik, podobnie jak wyciąg z kory morwy białej. Dalej mamy opuncję - dobroczynny składnik dla cer przetłuszczających się, gdyż reguluje pracę gruczołów łojowych, a dodatkowo działa przeciwstarzeniowo, nawilżająco, odżywczo. Pełne spektrum działania! Pod koniec składu widnieją takie rarytasy jak kolagen, alantoina, palmitynian askorbylu, czy ekstrakt z ziaren grapefruita. Jest naprawdę dobrze!





Jak można zauważyć, w składzie znajdziemy tylko i wyłącznie produkty pochodzenia roślinnego. Idea marki Skin Watchers jest prosta i przejrzysta: nie testują swoich produktów, ani składników na zwierzętach. Odrzucają ideę korzystania ze składników zwierzęcych. W tych czasach to się ceni!

Wyjściowo proszek jest biały, bezwonny. Odrobinę przypomina mi proszek do prania, a że pierze Mój Narzeczony... Po dodaniu kapki wody i potarciu dłońmi, zamienia się w(tak jak obiecuje opis komponentów) gęstą, nieziemską, aksamitną i luksusową pianę. To najdelikatniejsza, ale też najdłużej "utrzymująca się" piana, z jaką kiedykolwiek miałam do czynienia. Jest genialna! Podczas mycia twarzy nie trzeba niczego dokładać, dosypywać. Jej wystarczy.





Kiedy mamy dość miziania się, skórę spłukujemy wodą i osuszamy ją. Widok naszego odbicia jest dość urokliwy. Wyciszona, doczyszczona, miękka, ale napięta, rozpromieniona skóra. Mimo, że jest bardzo dobrze oczyszczona, co widać, nie traci wilgoci. Więcej! Ona jest jeszcze bardziej nawilżona. I nie ukrywam, ten proszek to dla mnie taka mała zagadka, jest naprawdę genialny i naprawdę złuszcza, co widać, gdy myję się nim zbyt często.
Optymalne użytkowanie w moim przypadku to jakieś 2 - 3 wieczorne mycia w tygodniu. Nie więcej. Myślę, że więcej zniosłyby osoby, które nie używają innych zdzieraków. Aha, dlaczego wieczorne? To moje osobiste "widzimisię". Lubię doczyścić skórę po całym dniu.

Dodam też, że produkt jest niesamowicie wydajny. Początkowo myślałam, że chwila, moment i w ciągu czterech tygodni już go nie będzie. Jestem naprawdę mile zaskoczona!





Polecam wszystkim, a szczególnie osobom, które nie lubią pakować na siebie milionów produktów. Tutaj dostajemy dwa w jednym - piankę myjącą i peeling enzymatyczny, zatem inne złuszczanie przy codziennym użytkowaniu tak naprawdę nam odpada. 

Łapki w górę. Bez bicia. Komu przydałoby się to cudeńko? Kto potrzebuje uszlachetnienia swojej pielęgnacji proszkiem Skin Watchers?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twoje zdanie też ma znaczenie i z chęcią je poznam :). Pamiętaj, by nie obrazić nikogo, tego nie będę tolerować.