czwartek, 13 października 2016

Mój zapach na jesień - Miu Miu od Miu Miu


Czy świeże zapachy rezerwujesz tylko na wiosnę i lato? Czy chodzisz utartymi ścieżkami, a może wolisz odkrywać nowe, nieznane? Pędzisz za tłumem, czy wyznaczasz trendy? 
Do pewnego momentu chciałam naśladować innych, chciałam być taka, jak inni, ale! Te czasy już dawno za mną. Teraz robię swoje, nie podążam za innymi, nie oglądam się na nikogo. Jestem swoją własną trendsetterką! 


I właśnie dlatego decyduję, jaki zapach chcę nosić tej jesieni. Nie muszę przecież słuchać wielkich koncernów, które narzucają, że ma to być coś przydymionego, ciężkiego, ciągnącego się na kilometr... Nie. To ja wybieram.

Skoro powiedziałam już A, to może i B dodam...

Dlaczego tak wiele kobiet, wybierając zapach DLA SIEBIE mówi: "Poproszę coś, co się dobrze sprzedaje."? Kurczę, to smutne, bo przecież zapach ma być dla nas. Ma otulać nas swoją otoczką, mamy się z nim utożsamić, wyrazić siebie, swój nastrój, emocje. Ma być integralną częścią nas. Już w ogóle pomijając, że wiele zapachów, jak Chanel No 5 L'eau będzie pachniało na każdej skórze kompletnie inaczej. 
Kobieto! Bądź sobą, zawsze. Nie biegnij za gromadą, wyraź siebie!



Dobra, kończę ten apel i przechodzę do sedna.


Jednym z moich zapachów na jesień i nadchodzącą powoooli zimę będzie woda perfumowana Miu Miu. Jest to dość nowa propozycja na rynku i, szczerze mówiąc, niezbyt popularna.

Myślę, że po pierwsze wynika to ze słabej świadomości konsumentów, którzy preferują znane marki, jak Chanel, Dior, Yves Saint Laurent, Versace, ale też ze względu na unikatowy zapach, jaki wypuściła ów marka.





Miu Miu nie jest zapachem dla każdego. Jest on jednocześnie lekki i ciężki, owocowy i pieprzny, rześki i tajemniczy, do cna sprzeczny. Co więcej, jest też podstępny.

Kiedy perfumujemy się po raz pierwszy, wyczuwamy, że głównym bohaterem są konwalia z bergamotką. Nic bardziej mylnego! Po kilku minutach wszystko się zmienia i na pierwszy plan wstrzela się drewno Akigalawood, które sprawia, że aromat staje się odrobinę pieprzny, wyrafinowany, a tuż za nim białe piżmo, podkręcające enigmatyczny klimat. Oba te składniki, lecz przede wszystkim drewno Akigalawood, czynią, że Miu Miu jest bezprecedensowe. 
I o ile pieprznych zapachów do tej pory nie tolerowałam, tak Miu Miu przełamało ich stereotyp. Ostrość wody jest idealnie wyważona, tworzy klimat, otula, dodaje pazur.

Co ciekawe, nuty Miu Miu mają się następująco: 
 górne: konwalia, bergamotka i cytryna,
środkowe: jaśmin, róża, brzoskwinia, czarna porzeczka,
► dolne: 
Akigalawood, białe piżmo.


Moim nosem, tak jak wyżej wspomniałam, czuję konwalię, bergamotkę, kolejno nieśmiało przebija się jaśmin, a za chwilę z pełnym impetem Akigalawood i białe piżmo. Jednak powonienie to tak indywidualna i subiektywna sprawa, że tu nie ma co dyskutować. Jest jak jest. Sama musisz wąchnąć!





No i na koniec zostawiłam flakon. Jest prze - pię - kny! Taki niebanalny, lecz elegancki. Butelka ma kolor błękitu nieba i imituje pikowany materiał. Jest to dość prosty projekt, lecz przyciąga mój wzrok. Kontrastu dopełnia czerwony, okrągły korek. Dla mnie miazga!

Zapach od Miu Miu dedykowany jest przede wszystkim na wiosnę i lato, lecz swoje zdanie już na ten temat wyraziłam. Tworzymy duet TERAZ. Bardzo zgrany duet.

Znasz Miu Miu? A może to Wasze pierwsze spotkanie? Co o nim sądzisz?