sobota, 24 września 2016

TEST: Fresh Cherry Tint, Etude House


Dzisiejszy post będzie zdecydowanie inny, niż cała reszta. W ogóle, długo biłam się z myślami, czy chcę coś takiego zrobić i ciekawość wygrała. Znajdziesz tu dosłownie pierwsze wrażenia na temat tintu, a dokładniej jego próbki. I gwoli ścisłości - w związku z tym, że to produkt do ust, pozwalam sobie zrobić ten test. Jeśli byłaby to próbka kremu - nie zrobiłabym czegoś takiego, bo nie byłoby to miarodajne. 
To skoro wszelkie nieścisłości już za nami, zapraszam do zapoznania się z moimi pierwszymi wrażeniami na temat tintu Fresh Cherry Tint od Etude House.

Jeśli chodzi o opakowanie mojego testera - typowa saszetka o sporej pojemności. Niestety, wszystko jest w języku koreańskim, także... No, właśnie.

Odcień, jaki posiadam to RD301, czyli dość krzykliwy róż, który na ustach wygląda zdecydowanie spokojniej, aczkolwiek nadal jest widoczny.





Zapach produktu rzeczywiście przypomina wiśnię, nie jest chemiczny. Jeśli chodzi o smak - bardzo słodki, bez wiśniowych tonów. Jakkolwiek to brzmi.



Co do aplikacji - oryginalny produkt posiada aplikator, a ja musiałam posługiwać się palcami, co zdecydowanie nie było mądrym wyborem... Mogłam wybrać pędzelek, ale co zrobić? Z drugiej strony, napawało mnie to niesamowitym optymizmem, że będzie trwały, jak na tint przystało...

Krycie spokojnie można budować, jednak ja postawiłam wszystko na jedną kartę i nałożyłam kilka warstw produktu, wcierając go palcem.



Moim pierwszym spostrzeżeniem jest to, że tint jest niesamowicie komfortowy na ustach i bardzo ciężko określić mi jego konsystencję. Niby żelowy, niby kremowy, ale tak naprawdę w każdej chwili zachowuje się inaczej, co jest niesamowicie ciekawe. Poza tym, przynosi ukojenie wargom, zmiękcza je i natychmiastowo nawilża.


po lewej - "czyste" usta, po prawej - po 30-stu minutach noszenia tintu

I tu superlatywy produktu mają swój kres... Produkt najzwyczajniej jest nietrwały, chwila, moment i już go nie ma. Oczywiście, wżera się w usta, ale nadzwyczaj delikatnie. Zdecydowanie mocniej zrobił to na skórze palców - przez jeden dzień nie mogłam się go stamtąd pozbyć! 


usta tuż po aplikacji tintu

Fresh Cherry Tint nie spełnił moich oczekiwań. Jakiś tam efekt daje, ale dla mnie to zbyt mało, szukam dalej... 

Wpadnij do innych dziewczyn i sprawdź, czy one też przeżyły jakieś zawody pomadkowe:
aGwer,
Ala ma kota,
Hushaaabye,
Ekstrawagancka,
Paulina,
A piece of Ally,
Tbof.