Strony

wtorek, 21 czerwca 2016

No i co tam u Justyny?


Wróciłam!!! Wreszcie koniec. Trzy miesiące na to, na co mam ochotę, trzy miesiące realizowania swoich celów, trzy miesiące(nazwijmy to) lenistwa. Choć leniwie tego czasu na pewno nie spędzę! Co przez ten czas się u mnie działo? Co planuję? Jesteś ciekawa? To zapraszam do lektury i obejrzenia zdjęć wykonanych oczywiście przez Lady Amarenę. Z drewna wystrugała Pinokia!

Wiadomo, życie studenta jest spoko, dopóki nie nadchodzi ten moment... SESJA. Ale nie o tym. Mam nadzieję, że to już tylko wspomnienie, które nie było aż tak traumatyczne, jak myślałam, że będzie.


Zacznijmy od mojej skóry. Problem, który był(wysypka), cały czas niestety istnieje. Raz jest lepiej, raz jest gorzej... Ostatnio w sumie lepiej, bo jest coraz delikatniejsza, ale nie chcę zapeszać, bo przecież nadal nie znam przyczyny. To jak walka z wiatrakami. Mam nadzieję, że kiedyś się dowiem, co to za cholerstwo. Na razie grzecznie czekam na kolejną wizytę u dermatologa i alergologa, bo wyniki niektórych badań nie wyglądają tak, jak powinny.





W związku z wysypką BARDZO zmieniłam sposób swojego życia. Przede wszystkim ograniczyłam słodycze, całkowicie wyłączyłam nabiał, nauczyłam się jeść warzywa, których nigdy nie lubiłam, ograniczyłam do minimum gluten oraz stres w takim stopniu, w jakim mogłam nad nim zapanować.
Nie ukrywam, z natury jestem osobą strasznie porywczą i bardzo łatwo wyprowadzić mnie z równowagi. Ale! Zauważyłam ogromną zmianę. Kiedyś niemal wymiotowałam pod salą przed kartkówkami(oczywiście ze stresu), a do tej drugiej już sesji podeszłam na totalnym luzie. Były dosłownie epizody, w których poczułam ukłucie w brzuchu i taki typowy dla mnie impuls, ale to trwało dosłownie kilka minut. Nie trzęsłam się ze strachu, nie pociły mi się dłonie. Dobra zmiana. Dlaczego nie potrafiłam tak wcześniej?!






Poza tym, w ciągu ostatnich kilku miesięcy pomalowałam się może z 3 razy... Tak, chodzę totalnie bez makijażu. 
To dla mnie smuteczek, bo ja to po prostu uwielbiam! Już nawet nie samo chodzenie w tym makijażu, ale wykonywanie go...
Na szczęście w moim otoczeniu jest dużo fajnych dziewczyn, które oddają się moim pędzlom :). I ja jestem zadowolona, że mogę zrobić coś innego, doskonalić siebie i one, że widzą siebie w innej odsłonie.


Za tym ciągnie się kolejny skutek. A w sumie to, co zwykle wyznawałam. Zwykle, bo wiadomo, że czasem po prostu podświadomie oceniamy ludzi przez pryzmat wyglądu...
Na niektóre zmiany wizualne w naszym ciele nie mamy wpływu, nie mają wpływu lekarze. Pamiętajmy, by nigdy o tym nie zapomnieć i nie oceniajmy ludzi przez to, że są obsypani jakimś cholerstwem albo mają trądzik! Taka pochopna ocena jest krzywdząca. Bardzo. Najważniejsze jest to KIM jesteśmy, a nie JAK wyglądamy.






No dobrze. A co planuję? Na pewno w ciągu tych "wolnych" miesięcy przycisnę blog. W zanadrzu czeka sporo kosmetyków do testowania, a w sumie do recenzji. Poza tym: ma-ki-ja-że! Tego nie odpuszczę! Jeśli się uda - będą również i na mnie. Do tego zamierzam wrócić do nagrywania. No i nie ukrywam, że z utęsknieniem wyczekuję kupna nowego aparatu. Znów wracam do lustrzanki i już nie mogę się doczekać, jak wezmę ją w dłonie i zamknę się w swoim fotograficznym światku!



Także zapowiada się fajny i owocny czas! Pozostaje mi jeszcze czekać, aż Moja Połówka zakończy semestr i wakacje w pełni!




To jak? Do następnego? :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twoje zdanie też ma znaczenie i z chęcią je poznam :). Pamiętaj, by nie obrazić nikogo, tego nie będę tolerować.