niedziela, 15 maja 2016

Mini wersja Beauty Blender, czyli Micro Mini w akcji


Gąbki Beauty Blender myślę, że nie trzeba przedstawiać. Zna ją niemal każdy choć odrobinę zagłębiony w makijażowy światek... Ale czy znasz Micro Mini - takie malutkie dziecko BB?
Jeśli chcesz wiedzieć, co uważam na temat tego malucha - zapraszam do czytania.

Długo, naprawdę długo opierałam się przed zakupem gąbeczek. Miałam przecież ich "mamę", która sprawowała i sprawuje się naprawdę dobrze! Mimo tego czasem brakowało mi czegoś, czym mogłabym bardzo dokładnie wklepać korektor... 
Z pomocą przyszły mi Dni Vip w Sephorze i cóż - kupiłam.

Zacznę od pluso - minusa. Fajnie, że gąbeczki w zestawie są dwie, ale z drugiej strony nie miałabym nic przeciwko temu, by była jedna i kosztowała połowę mniej... Miałoby to sens, prawda?



Sprawy techniczne.
Gąbki kosztują 49 zł, mają kolor bardzo jasnej, aczkolwiek intensywnej zieleni, nie zawierają lateksu. D
ostajemy je w takiej samej tubie, jak oryginalny Beauty Blender. Lubię to opakowanie, bo bez jakichkolwiek problemów mogę akcesorium odłożyć do wyschnięcia. Poza tym chroni je przed kurzem i innymi zanieczyszczeniami, czy uszkodzeniami.

A co z wykorzystaniem?
Tak, jak wspomniałam wyżej - ja używam ich do precyzyjnego wklepania korektora. Nie zawsze, ale zdarza się. Doceniam je szczególnie, gdy maluję kogoś innego. Jeśli jest to dziewczyna, która mruga jak szalona na widok mojego podążającego w jej stronę palca, są one wtedy niezastąpione.




Na sucho czy mokro?
Napiszę przewrotnie, w sposób znajomy dla studentów psychologii, to zależy. Od czego? Od tego, jaki produkt chcę rozblendować. Jeśli jest to produkt na bazie wody - wolę wklepywać na mokro. Wtedy raz, ciach i korektor pięknie wtopiony. Jeżeli mam do czynienia z kosmetykiem gęstym, na bazie oleju... Najpierw wszystko i tak wklepuję palcem, a dopiero później robię "poprawkę" MM.





Czy MM bardzo różni się od BB?
I tak i nie. Biorąc pod uwagę rozmiar - różnica jest kolosalna. Nie ma szans, żeby używać Micro Mini do stemplowania podkładu. Trwałoby to chyba wieki! Biorąc natomiast pod uwagę właściwości - to jest ten sam produkt, ten sam materiał, nawet kształt ten sam.




po lewej - gąbka sucha, po prawej - zwilżona

Czy dzieciaczek jest niezbędny?
Nie, nie, nie. Zdecydowanie nie. To dodatkowe akcesorium, które raz się przyda, a raz nie, to gadżet. Dla osób, które posiadają już gąbkę w normalnym rozmiarze, a nie malują nikogo poza sobą - odradziłabym. Po co dublować przedmiot, skoro w jego miejsce można kupić coś, co naprawdę się przyda? Jeśli jednak zdarza Ci się malować kogoś innego, może okazać się wielkim sojusznikiem, szczególnie gdy masz długie paznokcie(co akurat mnie nie dotyczy).




A trwałość?
Tak, jak w przypadku oryginalnego Beauty Blendera - bez żadnych zarzutów. Gąbeczki mam od stycznia/ lutego(?), a nadal są jak nowe!

Mimo wszystko decyzję pozostawiam Tobie, to tylko moje wolne przemyślenia. To jak, skusisz się? A może już posiadasz? :)