niedziela, 8 maja 2016

Bitwa wód termalnych: Uriage, La Roche - Posay, Avene


Hej, hej!
Przepraszam za zastój, ale cały czas próbuję dotrzeć do przyczyny moich dolegliwości, co znów odebrało mi sił do działania. Ostatni lekarz zdecydowanie stwierdził, że to wyprysk alergiczny, także jeszcze chwila, lecę na badania, które mam nadzieję coś wykryją... No i błagam mój organizm, żeby po odstawieniu leków przeciwalergicznych nie wysypało mnie, jak ostatnio!
Dziękuję Wam serdecznie za słowa wsparcia! To dla mnie wiele znaczy.
A że pogoda ostatnio szalona, przynajmniej według mnie, to dziś coś na ochłodę!

Wody termalne... Mój totalny must have od około trzech lat. I przyznać muszę, że w sumie te trzy lata używałam tylko tej od Uriage... Sama nie wiem, dlaczego.
Ostatnio się wyłamałam! Kupiłam Serozinc od La Roche - Posay, a kilka tygodni później wodę termalną od Avene. Jak je wszystkie oceniam?


Zacznijmy od tyłka strony, czyli ich zadania. Mają koić, łagodzić, tonizować, dostarczać minerałów, chronić i nawilżać...
Czy to robią? 
Uriage: Odświeża, lekko koi, nie powoduje szczypania, nie zanotowałam nawilżenia, najbardziej słona z trójki. Nie wymaga osuszania cery.



La Roche - Posay: Jest przeznaczona do cery tłustej, wrażliwej, ale tak naprawdę nie widzę większej różnicy między nią, a poprzedniczką... Rzekłabym, że to dwa te same produkty, choć Seroznic jest mniej słony. Nie ma na opakowaniu wzmianki o osuszaniu cery, także myślę, że nie jest tu ono konieczne.


Avene: Jestem zdziwiona, bo produkt według mnie najmocniej koi, łagodzi, odświeża, nawilża, nadzwyczaj szybko wchłania się w skórę, jednak wymagane jest osuszenie cery po zastosowaniu, co nie stanowi dla mnie problemu.




Psiukadło, czyli coś dość ważnego przy używaniu takich specyfików...
Jednogłośnie wygrywa Avene, która wypuszcza z atomizera idealną, chłodną mgiełkę. Jeszcze chyba ani razu nie dostałam kroplą w oko, co niestety przy obydwu pozostałych termalkach zdarza się nagminnie i jest sprawą niezmiernie irytującą, szczególnie, gdy używam ich jako "fixer", który zdejmuje pudrowość makijażu. Wtedy o plamę nie trudno.

A tak prezentują się składniki poszczególnych wód:
Uriage
La Roche - Posay
Avene

Cena i dostępność.

Uriage: Cena waha się znacznie. Od 12 do 25 zł za sztukę(150 ml)... Polecam kupować w Super Pharm na promocjach, które są tam naprawdę organizowane cyklicznie. Poza tym, można znaleźć ją w wieeeelu aptekach.

LRP: Około 30 zł(150 ml), wyłącznie na Iperfumy, co jest ogromnym minusem. Kupując jedynie Serozinc, wybulimy jeszcze za wysyłkę, która do najtańszych nie należy...


Avene: Koszt to około 20 zł(150 ml), choć tak jak w przypadku Uriage waha się ona niesamowicie. Na przykład: swoją 300 ml sztukę zakupiłam za całe 32 zł. Można? Ależ
tak!


Przy okazji wpadła mi do głowy wczorajsza rozmowa telefoniczna z farmaceutką, podczas której chciałam dowiedzieć się, ile kosztuje dany lek. I ile kosztował? Nie dowiedziałam się, bo podobno nie mogą podawać cen leków przez telefon... Ciekawe.

Wnioski po przeczytaniu posta nasuwają się same. Avene zdecydowanie króluje i to Avene zostaje na dłużej! Nie wiem, dlaczego tak bardzo przywiązałam się do Uriage, dlaczego nie szukałam innej. To do mnie niepodobne... Zaległości jednak nadrobiłam ;).

Używasz wód termalnych? Którą lubisz najmocniej?

Przy okazji zapraszam do spojrzenia na mój profil na MUG, gdzie sukcesywnie wrzucać będę makeupy. Jeśli masz ochotę i makijaż Ci się podoba - kliknij w serduszko :).