Strony

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Co się dzieje z moją skórą?

Tak to +/- wygląda na dekolcie... Więcej zdjęć dopóki sprawy nie rozwiążę - daruję.

Witaj!
Dlaczego tak mnie mało wszędzie ostatnio? Dlaczego nie odwiedzam Was na blogach, nie komentuję? No właśnie. Dlaczego?!

Mój problem rozpoczyna się około półtora roku temu. Nawracająca wysypka na buzi, szyi, ramionach, która pojawia się na tydzień, znika na dwa i tak w kółko. Doszczętnie niszczy część moich planów, bo jest naprawdę agresywna. Początkowo myślałam, że to przez ogromny stres, jaki wtedy przechodziłam, ale ona nie odpuszczała. I co się zaczyna? Tak bardzo mi znane od dziecka latanie po lekarzach...

Nikt nie potrafił powiedzieć mi niczego konkretnego, część jednak skłaniała się ku alergii. Ale na co? 

Byłam wtedy na kuracji tonikiem Lotion P50. Już chyba ósmy miesiąc. Moje problemy trwały około pięciu.
Ostatni lekarz, ostatnia nadzieja - znany, renomowany, z ciekawym życiorysem. Tego samego dnia(nie za jego radą) rzucam ww. specyfik w kąt. Wysypka znika. Magia!
Czekam na nią i czekam, a ona nie wraca... Co stwierdziłam? Lotion P50... I żyłam w takim przekonaniu długie miesiące.

Minęło kilka tygodni. Pewnie nawet kilkanaście. Moja cera krzyczała o złuszczanie, więc chciałam jej je zapewnić. Wróciłam do tego cudeńka, które niegdyś zlikwidowało wszystkie moje skórne problemy, ale totalnie na innych warunkach - mniej, rzadziej. I co się dzieje? Po kilku tygodniach wysypka wraca, a co ciekawsze - po odstawieniu nie odpuszcza. 

Zaczęłam używać coraz to bardziej delikatnych kosmetyków, bo cały czas wysypkę wiązałam z kosmetykami i podrażnieniem. Tak jakoś się to dziwnie na siebie nakładało... Z miesiąca na miesiąc było gorzej. Wysypy pojawiały się coraz częściej, aż od zeszłego miesiąca. W ogóle nie odpuszczały. W ogóle... Nie chciałam wychodzić z domu, wstydziłam się tego, odechciało mi się wszystkiego, straciłam resztki chęci, byłam bezradna, pomocy szukałam, jak ten, co się brzytwy chwyta. 

I kolejni lekarze: internista, czterech dermatologów... Każdy z inną koncepcją.
Dostałam witaminki, sterydy na skórę(których chyba nigdy, jeśli naprawdę nie będę musiała, nie ruszę), a także antybiotyk(Tetralysal) i retinoid(Epiduo) od doktor, która stwierdziła, że to trądzik... Wtedy puknęłam się w głowę. No bo jak trądzik, jak nie trądzik! Ale w momencie totalnej rozpaczy zaczęłam brać to dziadostwo... Po kilku dniach od rozpoczęcia antybiotyku włączyłam żel.

Okazało się, że po Epiduo wszystko zaczęło się goić! I ten totalny mindfuck - może to trądzik? Ale... wszystkie zmiany, jakie miałam przed nim na buzi zaczęły wędrować sobie bardzo śmiało na szyję ramiona, dekolt, a później już nawet na plecy.

W piątek, wydaje mi się, że nastąpił przełom i głęboko wierzę, że to naprawdę to... Chcę, żeby to było to. To miał być dzień bez glutenu - tak w celu eliminacji. Kolejny miał być dniem bez nabiału.

Na śniadanko zjadłam sobie płatki z mlekiem bez laktozy, a później wszamałam dwie ogromne gałki lodów z Sowy... Już przed obiadem(mięso drobiowe, ziemniaki i pomidory) coś zaczęło być nie tak. Wysypka na dekolcie się zaogniła, moja buzia zrobiła się czerwona. Dwie godziny później - wysypka na karku, plecach, gdzie nigdy jej tam nie było! I to okropne swędzenie... Miałam wrażenie, że usta mi puchną, że wszędzie czuję mrowienie. Zaczął mnie boleć brzuch, wzdęło mnie niemiłosiernie i ten straszny posmak(zapach) z ust, kiedy zawsze jem jakiś nabiał.
Chyba nie muszę mówić, co podejrzewam? Albo i powiem :D!

Albo nietolerancja laktozy albo alergia na białka mleka... Mam nadzieję, że to nie był jakiś dziwny zbieg okoliczności i to rzeczywiście to.

Dziś okazało się, że leki, które przyjmowałam również zawierały laktozę. Nawet te przeciw alergii. Bądź tu mądry, człowieku. Zostaję na witaminkach i wapnie.

I skąd tamta rzekoma magia? Pamiętam, że od ostatniego lekarza dostałam właśnie dużą dawkę leków przeciw alergii... Pomogły mi, a po odstawieniu wszystko wróciło. 

Jutro lecę do lekarza wybłagać(wiadomo, jak to na NFZ) skierowanie na konkretne badania... Nie wiem, na ile mi się to uda. Oczywiście zostaję na diecie bez mleka i tym podobnych rzeczy, żeby sprawdzić, czy to dziadostwo będzie wracało.
Trzymajcie kciuki, bo tak strasznie chcę tu wrócić już na stałe, chcę normalnie wyglądać i funkcjonować!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twoje zdanie też ma znaczenie i z chęcią je poznam :). Pamiętaj, by nie obrazić nikogo, tego nie będę tolerować.