Strony

piątek, 25 marca 2016

Co się dzieje z blogosferą?!




Za ten post zabieram się już kilka dni i cały czas coś usuwam, dopisuję. Będę bezwzględna, szczera, obiektywna. Po prostu będę sobą, bo nigdy nie zamierzam nikogo udawać. Jeśli nie odpowiada Ci to - droga wolna, jeśli zgadzasz się ze mną - cieszę się niezmiernie, że widzisz faktyczny stan rzeczy...

Co robiłam przez założeniem bloga w Internecie?
Ano, przeglądałam sobie inne blogi. Niektóre nadzwyczaj regularnie, do niektórych więcej nie wracałam... Dlaczego? Zaraz poruszę lawinę.

O czym myślałam, kiedy zakładałam blog? 
Chciałam przekazywać swoje zdanie szerszemu gronu, niż kilka znajomych, chciałam rozwijać się pod wieloma względami, chciałam wylewać z siebie to, co myślę, utrwalić, poznać ludzi z podobnymi zainteresowaniami... Po prostu robić to, co sprawia mi radość, czyli makijaż, pisanie, zdjęcia, teraz się okazało, że też kręcenie filmów. 
Jestem człowiekiem wielu pasji i człowiekiem, który od niedawna lubi podejmować nowe wyzwania. Nie ukrywam, kiedyś bałam się nowości, że coś mi nie wyjdzie, że się speszę i będę spalona. Blog to zmienił.

Znam wiele osób, które podejmując konkretne studia, mówią: "Przyszłam/ przyszedłem na te studia, bo chcę dużo zarabiać!". Wtedy na mojej twarzy pojawia się drwiący uśmieszek i jeśli mam ochotę - dosadny komentarz, a jeśli nie - totalna ignorancja.

Dlaczego o tym piszę? 
Nie masz wrażenia, że blogosfera, czy sam YouTube stały się na przestrzeni ostatnich lat strasznie "skorumpowane"? Że chodzi tylko o darmowe kosmetyki albo korzyści finansowe? Bo ja tak.
Zwykle mam nosa do ludzi, ale tu kilkukrotnie się pomyliłam. Zauważyłam, że sporo moich "koleżanek" codziennie, dzień w dzień, autentycznie, dodaje nowy post z UWAGA(!) kremem do twarzy. I teraz zastanówmy się... Ile przeciętna kobieta, czy dziewczyna ma kremów w kosmetyczce? Biorąc pod uwagę naprawdę ekstremalne przypadki(oczywiście mam na myśli taką statystyczną Polkę). Trzy? Cztery? A takich za kilka stówek? 
To jak do cholery jest możliwe, że ów koleżanki dzień w dzień pojawiają się na blogu, by zawitać do nas z nową recenzją kremu i kolejna uwaga - często przeciwzmarszczkowego? Dzień w dzień używają innego? Czy co dwa dni je zmieniają? Na ile jest to ich rzetelna opinia, a na ile siła pieniążków, które dostały za napisane posta lub po prostu chęć przypodobania się owej firmie, od której kosmetyk dostały?
Albo inny przykład. Zauważyłaś, że na blogach kosmetycznych(!!!) zaczęły pojawiać się np. ekspresy do kawy? Przemilczę i pozostawię do przemyślenia ;).

Blogosfera stała się tak zakłamana, że to jest najzwyczajniej rzecz przykra i smutna. Absolutnie nie krytykuję osób, które mają codziennie pomysł na nowy post i tworzą go z uśmiechem na buzi, by pokazać nam coś z pasji i przekonania. Absolutnie nie, bo po to te blogi są. Piszę o czymś kompletnie innym.



Znam naprawdę sporo wspaniałych kobiet, które tworzą blogi wiele lat. I te blogi to nie jakieś kropelki w oceanie. To konkretne blogi, z pięknymi zdjęciami i świetnymi pomysłami! I wyobraź sobie, że te kobiety nie mają jakichś kolosalnych "osiągnięć", jakie wydawałoby się, że powinny mieć. Mam na myśli: dziesiątki tysięcy polubień na Fejsie, Instagram'ie, blogu... Czy zastanawiałaś się "Dlaczego?".
O tym kilka dni temu wspomniała Agwer(koniecznie zapraszam do przeczytania tego wpisu!). Plecki. To taka piekielna maszyna. Jedna koleżanka wciąga drugą, ta kolejną i okazuje się, że osoby, które nie potrafią nawet siebie pomalować, współpracują z najbardziej znanymi i prestiżowymi markami makijażowymi na świecie. Czy to nie dziwne, że ktoś, kto nie potrafi użyć produktu do makijażu ma o nim pisać i prezentować? Dla mnie tak.
I później wchodzisz na ten blog, a tam zamiast rzęs jakieś odnóża pająków...
To irytujące. Bo w końcu to same bloggerki na to pozwoliły.

Dlaczego blogi istnieją? Czytelnicy! Czy odwiedzający lubią kłamstwo?
Mimo wszystko nie oglądam się na te osoby. Po prostu do nich nie zaglądam. Nie chcę być taka, jak one. Robię swoje, bo sprawia mi to przyjemność, radość. Naprawdę lubię tu być i robić nowe rzeczy, podnosić ciągle poprzeczkę. Choćby miało tu zaglądać dziesięć osób, ja tu zostanę, bo robię to nie tylko dla siebie, ale przecież przede wszystkim dla Ciebie. 

I tym pozytywnym akcentem kończę oraz pozostawiam sprawę do przemyślenia. Z chęcią poznam Twoje zdanie. Zdaję sobie sprawę, że może "się boisz", żeby nie stracić pseudo - koleżanki. Ale czy warto chować głowę w piasek i pokazywać czytelnikom, że takie chachmenty to rzecz w blogosferze normalna?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twoje zdanie też ma znaczenie i z chęcią je poznam :). Pamiętaj, by nie obrazić nikogo, tego nie będę tolerować.