poniedziałek, 8 lutego 2016

Robimy brwi, czyli przegląd produktów do ich uzupełniania


Brwi, brwi, brwi... To hasło przewodnie ostatnich dwóch lat. Kobiety zaczęły rozumieć, że brwi to podstawa, oprawa twarzy, coś, co wydaje się być nieważnym detalem, a tak naprawdę jest priorytetem. Słusznie!
Sama od bodaj pięciu lat regularnie chodzę do kosmetyczki, która dba o tę moją ramę. I jest mi z tym dobrze!
Kiedy sama próbowałam zabrać się za regulację, nad oczyma zostawały mi cienkie niteczki, w których wyglądałam wręcz karykaturalnie. Obiecałam sobie, że przez najbliższe X lat nie porwę się na to ponownie. Po co się później stresować?

Pomimo tego, że Panią Karolinę, bo właśnie tak ma na imię, odwiedzam co 3 - 4 tygodnie, to i tak zawsze znajdę coś, co mogłabym poprawić. A tu jeden włos wypadnie, a tu henna wyblaknie... Dlatego mam taki zestaw, który pomaga utrzymać moje brwi w jak najlepszej aparycji.

Żeby dorysować pojedyncze włoski i uzupełnić mały ubytek używam flamastra z Catrice. Jest to naprawdę szalenie precyzyjny produkt, a efekt, jaki otrzymujemy przy jego pomocy - naturalny. Nie pozostawia smug, czy "cienia". On naprawdę imituje włoski! Aktualnie posiadam(chyba) najjaśniejszy odcień - 020, który idealnie sprawdza się, kiedy henna dość wyraźnie się wymyje. Planuję zapolować na pośredni odcień, który przyda się etap wcześniej - kiedy moje brwi są wyraźnie ciemniejsze, niż naturalnie. Nigdy nie sądziłam, że tak polubię flamaster... Ta precyzja, jaką daje jest niesamowita. 
Jeśli masz problem ze szparami w brwiach, radzę zainteresować się tym produktem. Nie bez powodu jest non stop wyprzedany!



Cienie. Ale nie byle jakie. Pierwszy bohater to ten o nazwie Brun marki MAC, który przydaje się tuż po podrasowaniu włosków henną, a kolejny to zestaw cieni - Brow Powder Duo od Anastasia Beverly Hills w odcieniu Taupe.
Uwielbiam te produkty, szczególnie zestaw od ABH! To, z jaką dokładnością mogę uzupełnić brwi i jak naturalnie to wygląda, urzekło mnie. Długo spierałam się sama ze sobą, czy powinnam nabyć ten zestaw, ale chciejstwo wygrało. Nie żałuję ani trochę. Utrzymują się one na skórze, nie tracąc na intensywności cały dzień(!). W dodatku dzięki połączeniu dwóch współgrających ze sobą odcieni można je mieszać, stopniować, otrzymać rezultat jak najbardziej trójwymiarowy.













Wskazówka dla posiadaczek skór naprawdę tłustych: zanim nałożysz cień na skórę, zaaplikuj na brew bazę pod cienie. Dzięki temu przylgną one jeszcze lepiej i nie będzie mowy o jakimkolwiek spływaniu i blaknięciu!





Przezroczysty żel, czy w ogóle jakikolwiek żel do wykończenia i wygładzenia brwi to nie jest mój must have, choć nie ukrywam - czasem zdarza mi się użyć.
Jeśli zależy mi na delikatnym efekcie, bez jakiegokolwiek koloru, wybieram żel z FM. Wcześniej był on połączony konektorem z bazą pod maskarę, jednak nie używałam jej i rozdzieliłam produkty.
Jeśli chcę zaszaleć, posiąść dramatyczny look, czy po prostu użyć żelu solo, stawiam na Natural Brow Shaper od Bobbi Brown w odcieniu Mahogany. Jest to brązowo - szary żel do brwi podkreślający naprawdę najkrótsze i najcieńsze włoski. Idealny dla większości Polek. Kosmetyk trwa na brwiach cały dzień. Tak, jak flamaster od Catrice, nie tworzy żadnych smug, żadnych cieni, podkreśla jedynie włoski i utrwala je. 
Strasznie mało mówi się o tym kosmetyku, co po prostu mnie dziwi, bo to naprawdę niesamowity produkt.







A kiedy już brwi mamy zrobione, a na powiece maty lub nic, fajnie byłoby podkreślić sam łuk jakimś świecidełkiem. Uwielbiam do tego używać Cream Colour Base w odcieniu Pearl od MAC. Efekt można stopniować - od delikatnego, świeżego odbicia, do naprawdę mocnej tafli. Taki trik nie tylko doda spojrzeniu świeżości, ale również podniesie optycznie brew!




No dobrze. A co, jeśli jedna brew jest dłuższa albo wypadają nam włoski? Myślę, że odżywka L4L stanie się bardzo pomocna! W dosłownie 3 tygodnie odbudowała moje wiecznie wybrakowane łuki, magia!







Jakich produktów do brwi używasz? Sama przy nich majstrujesz, czy oddajesz się w ręce specjalistów?