Strony

niedziela, 25 października 2015

SkinChemists - Bee Venom Facial Serum


Hej!
Post miał być tu już kilka dni temu, ale zawsze coś wypada... Ostatnio dzięki ósemce spuchłam jak balon, wylądowałam w szpitalu i spuchnięta jestem aż do dziś. Trochę jak chomik. Mam nadzieję, że antybiotyk pomoże i ten koszmar się skończy.

Około miesiąca temu dzięki Tatianie z bloga Dobre Dla Urody oraz marce SkinChemists(dzięki, Kochani!) udało mi się przetestować ich serum. Bee Venom Facial Serum.
Przed tym zdarzeniem marki nie znałam. Przynajmniej nie bliżej. Nie miałam wyrobionego na ich temat żadnego zdania. To było nasze pierwsze spotkanie.


Według producenta

Działanie: Bee Venom Facial Serum, wzbogacone o Miód Manuka, odświeża i nawilża skórę.

Sposób użycia: Rano i wieczorem wmasować w czystą i suchą skórę przez użyciem kremu nawilżającego.

Innovacja Bee Venom: Zainspirowane naturą Bee Venom Facial Serum zawiera Miód Manuka, jad pszczeli oraz kwas hialuronowy - najnowsze odkrycia w branży kosmetycznej. Bee Venom Facial Serum ujędrni i nawilży Twoją skórę.

Okiem Justyny

Opakowanie. Kosmetyk zamknięty jest w prostej, estetycznej, mlecznej buteleczce z pompką airless, co bardzo mi odpowiada. To najhigieniczniejsze i najbardziej ekonomiczne rozwiązanie. Kosmetyk możemy zużyć do ostatniej kropli!
Ale... po trzech dniach pompka się na mnie obraziła i na chwilę zapchała. Powiedziałam jej kilka dobitnych słów i dała za wygraną ;).






Zapach i konsystencja.
Zapach produktu bardzo ciężko mi określić, ale jest to przyjemna, nienachalna woń, która z czasem ulatnia się ze skóry. Konsystencja żelowa, pod wpływem ciepła ciała nie zmienia się, cały czas pozostaje taka sama. Kosmetyk bardzo szybko wchłania się do matu i nie pozostawia żadnej warstwy.



Skład:


Działanie.
Do nowych kosmetyków podchodzę z ogromną rezerwą. Znam swoją skórę i boję się zapchania, czy reakcji alergicznej, które w przeszłości potrafiła mi zgotować. Do Bee Venom Facial Serum również podchodziłam jak do jeża. Zupełnie niepotrzebnie!

Po pierwszej nocy, którą przetrwaliśmy razem, byłam zadowolona, że nie stało mi się nic złego... Tzn. mojej skórze. Stwierdziłam, że skoro tak, to możemy spróbować pobyć ze sobą w dzień. Jak bardzo byłam zdziwiona, gdy zauważyłam naprawdę spore przedłużenie matu! Zupełnie jak po bazie od MAC, do której niedługo ukaże się aktualizacja... Od tego momentu Bee Venom Facial Serum to mój kompan na dzień i noc.

Przez kilka pierwszych dni serum w zupełności wystarczało, by moja skóra była w pełni nawilżona. Później już do niego przywykła i musiałam pomagać sobie kremem nawilżającym. Jednak to mi nie przeszkadza, bo serum to serum. To kosmetyk - wspomagacz, który zawsze łączę z kremem i nie jest to dla mnie nic dziwnego.

Co zauważyłam? Na pewno wygładzenie struktury skóry, zwiększenie jej napięcia, nawilżenie i utrzymywanie sebum w ryzach. Moja cera po prostu stała się piękniejsza, odżywiona, rozświetlona. Zaczęła wyglądać promiennie, estetycznie. Bardzo podoba mi się taki efekt, bardzo! Z resztą można zauważyć to na zdjęciach. Moja skóra od dawna nie była w tak dobrej formie. Co prawda, zostało kilka przebarwień, których zlikwidowanie zajmie mi trochę czasu, ale to nieważne, jest już dobrze!


i wspomniany chomik

I aby nie wszystko było tak różowe...
Kolejną(nie ukrywam) ważną sprawą jest cena kosmetyku. Za serum trzeba zapłacić 349,99 zł. To wysoka cena, dla niektórych nie do przeskoczenia. I jeśli mam być szczera - w tej cenie tego kosmetyku nie kupię. Dlaczego? To dobry kosmetyk i to nie ulega wątpliwościom, lecz w niższej cenie również znajdziemy coś dobrego. Poprawka - moja dwudziestoletnia cera znajdzie! Na chwilę obecną moja skóra potrzebuje "jedynie" nawilżenia, odżywienia i działania przeciwtrądzikowego. Jeśli zobaczę, że marszczę się, jak po wyjściu z dwugodzinnego basenowego treningu, wtedy będę mogła sięgać po taki kaliber. Teraz jeszcze tego nie potrzebuję i dlatego nie widzę sensu, bym musiała takie kwoty inwestować w pielęgnację.
Jeśli serum nadal będzie istniało za te kilka lat, z pewnością do niego wrócę, by sprawdzić, jak zadziała na skórze dojrzalszej!

Jeśli cena Ci nie straszna, jeśli potrzebujesz takiego działania, Twoja skóra jest starsza od mojej - polecam jak najbardziej, bo jestem w stanie poręczyć, że zadziała jak żelazko!
Ja swoją buteleczkę zużyję do końca, ciesząc się luksusem, jaki mnie spotkał :).


Znasz markę SkinChemists? Co uważasz na temat kosmetyków tego typu? Masz ochotę spróbować?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twoje zdanie też ma znaczenie i z chęcią je poznam :). Pamiętaj, by nie obrazić nikogo, tego nie będę tolerować.