Strony

środa, 30 września 2015

MAC'owa pomadka(nie tylko) na jesień - Twig


Hej Kochani!
Nadeszła jesień. Mogłabym krzyknąć: "WRESZCIE!". 
Sezon na fiolety, bordo, czerwienie, burgundy, brązy, beże uważam za otwarty! 
W te klimaty wpisuje się jedna z moich ulubionych pomadek. Proszę Państwa, oto Twig od M.A.C.
M.A.C to marka profesjonalna, wypromowana do granic możliwości. Myślę jednak, że ta "promocja" jest jak najbardziej zasłużona, bo większość mojej kosmetyczki wypełniona jest właśnie produktami od nich, a kosmetyki(nie wiem, czy wiecie, ale) traktuję bardzo restrykcyjnie. Coś w tym jest!

Wiecie, co jest najbardziej znanym punktem w M.A.C'owych salonach? Pomadki!

Dziesiątki pięknych pomadek. Znajdziemy tam każde wykończenie, każdy odcień, pomadkę idealną... A ja i tak za każdym razem, jak wchodzę do M.A.C, dostaję oczopląsu i głupieję!





Przechodząc do sedna...
Twig to kolor z kolekcji podstawowej. Na stronie producenta widnieje jako "delikatny, przytłumiony, brązowawy róż". Po raz kolejny nie zgadzam się z tym opisem! Według mnie to przytłumiona czerwień przełamana brązem.
To pierwsza pomadka, z której byłam i jestem w 99% zadowolona! Ba, nie tylko ja! Mój A. również(co nie zdarza się często).






dwie warstwy pomadki

Wykończenie nosi nazwę Satin. Co to oznacza? Mniej więcej tyle, że nie jest to ani nic błyszczykowego, ani nic matowego. To totalny, złoty środek! 


Według mnie to jedno z najfajniejszych wykończeń, bo:

* osiągamy pełne krycie, które oczywiście możemy stopniować poprzez rodzaj aplikacji(prosto ze sztyftu, pędzelek, palec),
* absolutnie nie podkreśla suchych skórek(nawet kiedy miałam problem z suchością ust, ta pomadka wyglądała na nich fenomenalnie!),
* nie wysusza warg,
* gładko sunie po ustach.

Ta pomadka to moje odkrycie! Świetnie wpasuje się w każdy typ urody, naprawdę! Nadaje się jako "dzienniak" oraz kosmetyk na wielkie wyjście. Sama potrafi stworzyć cały make - up i za to ją uwielbiam.



po lewej dwie warstwy Twig, po prawej usta bez żadnego specyfiku




Jeśli chodzi o trwałość... 
Po pierwszym użyciu byłam autentycznie zszokowana, że zjadłam obiad, podwieczorek, a wyraźny kolor nadal widniał na ustach. Ten aspekt oceniam bardzo wysoko i strasznie cieszy mnie, że nie idzie to w parze z przesuszeniem warg, co ma miejsce przy matowych pomadkach. Nie ma ona jednak właściwości nawilżających. Dla ust pozostaje obojętna.

Twig to świetna, uniwersalna pomadka! A teraz zarządzam jej reaktywację, bo od wiosny leży i czeka na swą kolej. Witaj, jesień!



M.A.Cie styczność z pomadkami tej marki? Co o nich sądzicie? Na jakie kolory polujecie :)?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twoje zdanie też ma znaczenie i z chęcią je poznam :). Pamiętaj, by nie obrazić nikogo, tego nie będę tolerować.