Strony

sobota, 5 września 2015

Lotion P50 i historia mojego trądziku


Moja skóra od piątej klasy podstawówki pokazywała "na co ją stać". Rozpoczęła od okropnego trądziku, który po roku przekształcił się w lżejszy, ale baaardzo upierdliwy. W kilku słowach: zawsze na buzi miałam jakąś krostkę. Raz jedną, raz sześć, ale nigdy nie miałam cery bez skazy. I myślałam, że tak będzie już do końca życia...

Próbowałam wielu specyfików. I naturalnych i organicznych i tych chemicznych. Tańszych i droższych. Skutek był w sumie taki sam. A tak naprawdę żaden. Do momentu!

Rok temu, kompletnie przez przypadek trafiłam na wzmiankę o toniku o wdzięcznej nazwie Lotion P50. Zaczęłam myszkować... Znalazłam niewiele, bo chyba 3/4 opinie w całym Internecie.

Załączyła mi się w głowie zielona lampka. Opisy, słowa przekonały mnie na tyle, że chciałam go mieć. Dzień, dwa i kupiłam.

Podekscytowana byłam strasznie. Wiele sobie obiecywałam, jak nigdy. Po DWÓCH tygodniach zostałam z nieskazitelną cerą! Zero wyprysków, zero przebarwień! To było dziwne. Mijały tygodnie, a na twarzy czasem pojawiała się jedna krostka, nic więcej. Byłam szczęśliwa jak nigdy! Wiem, że to strasznie powierzchowne myślenie, ale nie zrozumie mnie ktoś, kto został obdarzony gładką buzią. Wypryski potrafią znacznie obniżać naszą samoocenę, do tego często bolą, wyglądają nieestetycznie, ma się wrażenie, że ludzie patrzą na nas przez ich pryzmat... I najgorzej, jeśli nie są wywołane naszą złą wolą[czyt. dieta, styl życia], a jakimiś uwarunkowaniami, których lekarze nie są w stanie pojąć.

A tu? Proszę bardzo. Podkład odszedł do lamusa, potrzebowałam jedynie transparentnego pudru i tuszu na rzęsy... 


STOSOWANIE: 
Kiedy stosować? Tylko i wyłącznie wieczorem! Jak? Na suchy płatek kosmetyczny aplikujemy kilka kropli i wklepujemy w cerę. To ważne, by tonik wklepywać, a nie wcierać! 
A co, jeśli chcemy delikatniejszego działania? Nakładamy na wilgotny(nie mokry!) płatek kosmetyczny i również wklepujemy.
Po około dziesięciu minutach skóra robi się zaróżowiona(choć nie zawsze), delikatnie piecze, ale nie ma się czego bać! Po tym czasie możemy nakładać kolejne kosmetyki. 
Ważna jest również ochrona przeciwsłoneczna! Podczas używania toniku zaleca się używania filtrów i tak też robię. Non stop. 

Mega istotną sprawą jest również słuchanie swojej skóry, kiedy potrzebuje złuszczania, a kiedy ma już dość. To sprawa bardzo indywidualna i trudna do nauki, ale nie myli się tylko ten, kto nic nie robi.

Skład Lotion'u P50:
Water (Aqua), Gluconolactone, Lactic Acid, Glycerin, Propylene Glycol, Niacinamide, Citric Acid, Ethoxydiglycol, Magnesium Chloride, Malic Acid, Vinegar (Acetum), Phytic Acid, Salicylic Acid, Cochlearia Armoracia (Horseradish) Root Extract, Arctium Lappa Root (Burdock Root) Extract, Rumex Acetosa Leaf Extract, Myrtus Communis Extract, Commiphora Myrrha Resin Extract, Allium Cepa (Onion) Bulb Extract, Thymus Vulgaris (Thyme) Flower/Leaf Oil, Sulfur, Sorbitol, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.


Co mniej więcej o sobie mówi? Że nie tylko złuszczy martwy naskórek, ale także nawilży skórę, że zlikwiduje przebarwienia, ale bez zbędnego łuszczenia.




Dostępne są trzy warianty kosmetyku:

* dla cery tłustej/mieszanej/problematycznej - Lotion P50,
* dla cery dojrzałej - Lotion P50V,
* dla cery wrażliwej - Lotion P50W.


Sama zastanawiam się nad tym, by następna buteleczka była dla wrażliwców, ale nie wiem, czy nie postawię na sprawdzoną wersję. 

Poza działaniem, na plus możemy zaliczyć bardzo praktyczne opakowanie z "dozownikiem". Toniku nie da się wylać za dużo, co bardzo mnie cieszy. Możemy odliczać każdą kropelkę. Bez marnotrawstwa!

To opakowanie jest moim drugim. Pierwsze było testowe(50 ml) i każdemu polecam zrobić tak samo. Każda skóra jest inna i każda zareaguje inaczej. Nie ma co wywalać pieniędzy w błoto. Bo nie oszukujmy się. To nie jest tani produkt, ale tutaj płacimy za efekt, za jakość i ja doskonale to rozumiem.

Aktualny stan mojej cery możecie ujrzeć na załączonych zdjęciach. Ze względów estetycznych(podejrzewam, że nie każdy lubi oglądać okropne rzeczy) zdjęcia mojej skóry przed kuracją jak najbardziej jestem w stanie pokazać, ale mailowo. Nie chciałabym być odpowiedzialna za czyjś atak serca! Także jeśli chcecie zobaczyć jego prawdziwą moc, nie mam nic do ukrycia - kontaktujcie się ze mną(mail w zakładce "kontakt").

Widzicie te falki na głowie?! B&B daje radę!

Czy używacie produktów złuszczających, a może nigdy nie mieliście z nimi styczności? Piszcie śmiało! 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twoje zdanie też ma znaczenie i z chęcią je poznam :). Pamiętaj, by nie obrazić nikogo, tego nie będę tolerować.