Strony

piątek, 28 sierpnia 2015

Nacomi, glinka biała


Działanie oraz samą obecność glinek na rynku zna chyba każdy z nas. W czasach mojego eko - szaleństwa kupowałam glinki na kilogramy! Biała, zielona, marokańska, czerwona, żółta, [...] Lubiłam odkrywać nowe lądy, lubiłam szukać czegoś, co pomoże dopieścić moją cerę. Ba, lubię to do dziś! 
Glinkę białą(czy jak kto woli: kaolinową, porcelanową) poznałam właśnie wtedy. Było to dla mnie uosobienie czegoś delikatnego, łagodzącego, poprawiającego stan mojej buzi. Kiedy nie chciałam kłaść czegoś inwazyjnego na cerę, zawsze decydowałam się na tę właśnie glinkę. Nigdy mnie nie zawiodła...

No właśnie. Aż do czasu. 
Pamiętacie wspominkę o glince marki Nacomi podczas pokazywania moich wyborów przy współpracy z Kosmetyki z Ameryki? Nie będę ukrywała, że był to dla mnie pewniak/ bezpieczny wybór. Byłam przekonana, że napiszę to, co zawsze uważałam na temat glinki białej. 

Jakiś tydzień temu wróciłam dość szybko do domu i miałam wolną chwilę. Stwierdziłam, że to będzie "maseczkowy wieczór". Dość szybko zdecydowałam się na "starą nowość". Pragnęłam delikatnego dopieszczenia mojej buzi...



Glinka nałożona. Dzielnie siedzę, ale... coś zaczyna mnie podszczypywać. Myślę sobie: "Ok. Nie pierwszy i nie ostatni raz czuję takie coś przez maseczkę.". Po 15 minutach idę ją zmyć i nie wierzę oczom! Buzia jak burak. I to nie byle jaki! Każda linia pięknie jakby odznaczona... Bez problemu mogłam ujrzeć, gdzie glinka była, a gdzie oszczędziłam skórę.

Moja skóra jest wrażliwa, ale już nie tak bardzo jak ostatnio, a poza tym... Czy to właśnie biała glinka nie jest dla tych najwrażliwszych? Przeczytajmy.

Od producenta:
Biała glinka Kaolin oferowana przez naszą firmę to w 100% naturalny sprowadzany i wydobywany z Francji. Biała glinka ma bardzo delikatny wpływ na naszą skórę w przeciwieństwie do jej mocniejszych sióstr – glinki czerwonej, zielonej czy ghassoul. Biały proszek stosowany systematycznie pięknie rozpromienia skórę, rozjaśnia i sprawia że nasza skóra jest wypoczęta i wygładzona. Wrażliwcy i posiadacze skóry naczyniowej mogą bez obaw postawić na glinkę Kaolin. Jeśli szukamy kosmetyku bogatego w pierwiastki mineralne takie jak selen, potas czy mangan to sięgnijmy po Kaolin.


Czyżby? W moim przypadku niestety nie. To ciekawe, gdyż glinkę porcelanową kupowałam wielokrotnie, nie zawsze od tego samego producenta, a co najmniej od czterech i za każdym razem byłam zadowolona. Raz mocniej, raz mniej, ale zadowolenie zawsze było.





Dlaczego glinka od Nacomi mi to zrobiła? Na to pytanie odpowiedzi nie poznam. No bo jak? Glinka, niestety, glince nie równa. Gdyby nie to zdarzenie - nie uwierzyłabym, że kaolin może zrobić komuś krzywdę, podrażnić. A jednak. Jestem żywym przykładem.

Możecie zadawać sobie pytanie: "Może to tylko jednorazowy wybryk?". Nie. Zrobiłam kolejną próbę na małym kawałeczku skóry - to samo. Więcej testów z tą glinką już nie planuję. Będę za to próbowała w przyszłości starych, sprawdzonych glinek porcelanowych i zdam Wam relację, jak reaguje moja skóra!







Do całej marki się nie zniechęciłam, ale do ich glinek niestety tak. 
Swoją drogą... Posiadam od Nacomi rewelacyjne czarne mydło, które bardzo sobie chwalę i nie mam do niego zastrzeżeń!

Czy mieliście jakąkolwiek styczność z glikami tej marki? Jakie macie odczucia, jak testy, Kochani :)?


Przypominam o konkursie #pielegnacyjnerytualy - KLIK!
A od dwóch dni można znaleźć mnie również na Bloglovin'!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twoje zdanie też ma znaczenie i z chęcią je poznam :). Pamiętaj, by nie obrazić nikogo, tego nie będę tolerować.