Strony

wtorek, 4 sierpnia 2015

Kiedy moja twarz się buntuje - Organic Rescue Salve, Beyond Organic SkinCare


Ten rok(a w sumie pierwsza jego połowa) był ciężkim czasem dla mojej cery. Nieświadomie sama się krzywdziłam, doprowadziłam do jej wyjałowienia. Wyglądałam na tyle źle, że wstyd było mi pokazywać się poza domem.
Na szczęście w ostatniej chwili dowiedziałam się, co robię źle i zaczęłam sobie pomagać.

Moja buzia była jak papier, dosłownie! Poza tym - ja walczyłam z nią, a ona ze mną. Walka z wiatrakami... Wpadałam w szał. Chciałam, by znów była zdrowa, gładka, jednolita. W szale szukałam czegoś, co będzie w stanie mi pomóc. Szukałam po omacku, ale znalazłam naprawdę godny uwagi produkt - maść naprawczą od Beyond Organic SkinCare(do kupienia TU).

Zaczynając od marki - to marka niszowa, ekologiczna, naturalna, organiczna. Czytając opis producenta naprawdę byłam pod wrażeniem i muszę przyznać, że zadziałało to na mnie, mimo że jestem niepodatna na takie rzeczy. Stwierdziłam, że coś, co ma jakieś certyfikaty, potwierdzenia, etc., musi być dobre.
Od tego produktu oczekiwałam jednego(lecz niemałego) - naprawy mojej cery. Pragnęłam, by zyskała siły, by wróciła do swojego poprzedniego wyglądu.




maść powinniśmy przechowywać w lodówce oraz zużyć w 4 miesiące po otwarciu
Rescue Salve zamknięta jest w przyjemnym dla oka słoiczku(w moim ulubionym kolorze!). Nie jest to najlepsze rozwiązanie, bo teraz, gdy produktu znacznie ubyło, ciężko go wydobyć. Poza tym nie jest to higieniczne(ja do wygrzebywania używam patyczków do uszu). Mimo wszystko przymykam na to oko, bo najważniejsze jest wnętrze!
Uwaga: na stronie producenta zauważyłam, że od niedawna Rescue Salve o pojemności 30 ml sprzedawana jest w pojemniczkach z pompką airless, jupi!






Maść to tak naprawdę krem o ścisłej konsystencji, żółtym kolorze i zapachu(specyficznym, nie przeszkadzającym, ziołowym), którego nie umiem bliżej określić. Pod wpływem ciepła skóry konsystencja robi się luźniejsza, ale nadal nie jest to tradycyjny krem. Stwierdzam, że wsmarowuje się ją nawet odrobinkę(ale tylko odrobinkę) tępo.
Produkt na mojej buzi pozostawia po sobie film, absolutnie nie wchłania się do matu. Używać polecam na noc, bo na dzień dla cer od normalnych po tłuste będzie za ciężki. Być może cerom suchym i bardzo suchym podpasuje. 





Skład: Anthemis nobilis flower water (Roman chamomile), Macadamia ternifolia seed oil (Macadamia), Camelina sativa seed oil (Gold of pleasure), Helianthus annuus seed oil (Sunflower), Sesamum indicum seed oil (Sesame), Cannabis sativa seed oil (Hemp), Cetearyl olivate, Sorbitan olivate (Olive emulsifier), Alcohol, Hippophae rhamnoides seed oil (Sea buckthorn), Lysolecithin (Lecithin), Aqua, Cetyl palmitate (Olive emulsifier), Hippophae rhamnoides fruit oil (Sea buckthorn), Sorbitan palmitate (Olive emulsifier), Calendula officinalis flower extract (Calendula), Stellaria media extract (Chickweed), Chamomilla recutita flower extract (Chamomile), Urtica dioica leaf extract (Nettle), Juglans nigra shell extract (Walnut), Propolis cera (Bee propolis), Tocopherol (Vitamin E), Propanediol (Corn), Salix alba bark extract (Willow), Aloe barbadensis leaf juice powder (Aloe vera), Triticum vulgare germ oil (Wheatgerm), Aroma from essential oils (containing: Geraniol, Limonene, Linalool).

Jeśli chodzi o działanie... Maść naprawdę działa! Po każdym peelingu enzymatycznym, gorszym dniu mojej skóry, czy zabiegu kosmetycznym nakładam ją na noc. Wtedy mam niemal pewność, że rano zobaczę moją ekstremalnie wrażliwą buzię w świetnym stanie. To maść nie tylko z nazwy. Według mnie jest ona w pełni zasłużona, gdyż to opatrunek dla skóry po przejściach. Można stosować ją nie tylko w obrębie buzi, ale także na całym ciele, np. po opalaniu, czy "przymrożeniu się" w zimę lub na przesuszone dłonie. Jest uniwersalna i bardzo wydajna.

Podczas najgorszych wysypów, Rescue Salve ukoiła moją cerę. Pozwalała odzyskiwać jej równowagę i siłę z dnia na dzień. Jestem przekonana, że to idealne rozwiązanie dla każdego typu cery(skóry), która potrzebuje regeneracji. Szczególnie: wrażliwej, suchej, odwodnionej, z AZS. I mogłabym tak wymieniać, bo wiem, że i tłustej, czy trądzikowej nie zaszkodzi! Byle z umiarem, bo nie każda lubi kosmetyki napakowane olejkami, czy ekstraktami.
Jeszcze raz przypomnę: moja cera jest bardzo wrażliwa, trądzikowa, mieszana.

Pomimo, że na razie większość problemów zniknęła, to nadal chętnie, jak napisałam wyżej, stosuję Rescue Salve. Bo po prostu jest dobra :)!





Czy znacie markę Beyond Organic SkinCare i jej produkty? Czy może to dla Was kompletna nowość? A może już coś Wam wpadło w oko? Chętnie się dowiem :)!

PS. Bo ja mam chrapkę na inne produkty... ;)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twoje zdanie też ma znaczenie i z chęcią je poznam :). Pamiętaj, by nie obrazić nikogo, tego nie będę tolerować.